Beyerdynamic T1 gen.2

Flagowce Beyerdynamic T1 doczekały się swojej oficjalnej rewizji. Względem poprzedniej wersji:

  •  zmieniono kabel, teraz są odpinane przy muszlach przewody zakończone wtykami jack (super slim) 3,5 mm.
  • zmieniono pady
  • wzmocniono podkonstrukcję dźwiękoprzepuszczanej przegrody pomiędzy komorą przy uchu a tą przy samej zewnętrznej części muszli
  • zmieniono delikatnie przetwornik – brakuje jednak informacji odnośnie tego na czym one polegały, poza efektem sonicznym

Wrażenia zewnętrze:

Wersja 2.0 jest wygodniejsza, pady są bardziej miękkie. Skórzane elementy, zgodnie z zielonymi trendami zastąpiono skórą proteinową. Mnie ten zabieg nie do końca się podoba. Przy niemałej kwocie jaką trzeba zapłacić za ten model, skóra wydaje się być bardziej ‚na miejscu’. Słuchawki są dość lekkie. Oceniam je jako bardzo wygodne. Trzeba jednak pamiętać o ich właściwym ułożeniu na głowie, ponieważ akurat w modelach T1 ma to kolosalne znaczenie dla odbioru dźwięku.

Słuchawki są zapakowane w kartonowe pudło a w nim usztywniany materiałowy pokrowiec, całkiem przyjemny w użytkowaniu i wygodniejszy w obsłudze niż aluminiowa walizka z wersji 1. Przewód ma 3m i jest dość lekki. W odróżnieniu od poprzedniej jego wersji jest pokryty oplotem. Jego tendencję do skręcania w skali absolutnej 10, zarezerwowanej dla Audioquest Night Hawk, tutaj oceniem przewód beyerowski na 6 (jako ciekawostkę powiem, że Fostex TH600/900 dostają ode mnie na tym polu 8).

Odsłuch:

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że warto się zapoznać z recenzją porównawczą z modelem Audeze LCD2.2 Fazor, w której jest sporo informacji o samych T1 gen.2.

Słuchawki Beyerdynamic mają swój silny studyjny rodowód. Wiele lat temu pojawiło się w ofercie kilka modeli które zaczęły być dedykowane na rynek hi-fi. Cieszyły się owe modele i nadal cieszą sporym zainteresowaniem i dobrą opinią. Jednak tamtejszy raj, w którym za kilkaset złotych można było kupić wyborne nauszniki bezpowrotnie przepadł. Przepadł w sensie idealnym. A zastąpił go nowy wymiar: Hi-End. Wyabstrahowana kategoria rzeczy bardzo drogich. Odtwarzających muzykę we własnej manierze i z pogardą patrzących na tańsze otoczenie. Cóż więc było począć działowi marketingowemu niemieckiej firmy. Postawieni pod ścianą stworzyli serię Tesla. Serię która owszem jest efektowna na czele z modelami T90 i T1, ale jednocześnie specyficzna. Choć technicznie wydaje się być znakomitsza, to jednak nadal wraca się do serii wcześniejszych które, w pewnych aspektach brzmienia mają to ‚coś’ (tutaj przytaczam jedne z moich najulubieńszych Beyerów, a mianowicie DT150). Prawdą natomiast jest to, że od modelu DT770 wzwyż patrząc i wybierając dowolny model można z nim przez całe życie przejść w spokoju i sporym wręcz zadowoleniu z dźwięku (pod warunkiem że nie czyta się audio blogów, nie czyta recenzji i nie bywa na audio meetingach). Powstały więc hi-endowe flagowce T1, które obecne na dobrą sprawę są klasą średnią premium. Bo kwoty na poziomie czterech tysięcy złotych matematycznie wydają się być małe względem cen za model Abyss, Stax 009 lub Audeze LCD4, które obecnie są uznawane za flagowce z prawdziwego zdarzenia (przynajmniej w audiofilskiej nomenklaturze).

Co jednak czyni T1-ki najlepszymi z Beyerów? Ano dobra, jak na słuchawki, równowaga w prezentacji lub jak kto woli wszechstronność, precyzja w rysowaniu dźwięku i precyzja w prezentacji w przestrzeni tych dźwięków. Mają też one zjawiskową szybkość. Co jest efektem po części silnych magnesów tesla, ale i wymodelowanej charakterystyki dźwięku z przetworników, która rozjaśnia nieco prezentację. Jest to jednak efekt dobrze skalkulowany, który nie wymsknął się spod kontroli. Ciągnie to za sobą jednak poważne konsekwencje. Słuchawki oferują głębokie zanurzenie w nagrania, nie tak głębokie jak HD800. Ale jest ono wnikliwe. Każdy dźwięk jest na widoku, z wyraźnie zaznaczoną masą, fakturą, kształtem. To potrafi zahipnotyzować. Jednak przy niektórych nagraniach, zrealizowanych nieco gorzej, wręcz zaboleć. T1 generacji 2-giej są i tak łaskawsze od ich prekursorów. Ale jednak wymagania wobec toru są spore. Spore z audiofilskiego punktu widzenia jak i czysto inżynieryjnego. Ich oporność wynosząca 600 Ohm to spore wyzwanie dla wzmacniaczy. Impedancji przy częstotliwościach basowych jest wtedy nawet 1200 Ohm. Więc tutaj nie ma żartów. Znakomicie natomiast spiszą się lampy OTL i mocne tranzystory (wszelkie odmiany studyjne mile widziane). Mając dobry wzmacniacz słuchawki stają się znakomitym allrounderem. Potrafią pięknie grać rocka, metal, muzykę symfoniczną, jazz oraz przyzwoicie zrealizowany pop. Dobrze napędzone posiadają wspaniałą cechę w postacie idealnych wręcz proporcji prezentowania perspektywy muzycznej. Wokale, instrumenty solowe są w zlokalizowana w sam raz. Nie atakują środka naszej głowy ani nie są gdzieś tam, hen daleko. Są widoczne, obecne. Charakter samego brzmienia T1-ek opisywany jest różnie. Od tego że mają lekką V-kę na charakterystyce częstotliwości, przez dominację górki w okolicach 6 kHz, a skończywszy na tym, że są rozjaśnione. Wszystko to po troszę prawda. Ale dźwięk ma to do siebie że słowa wszystkiego nie opiszą. Więc choć całościowo określiłbym je mianem świetlistych (jasnych, sam nie wiem… ale to raczej takie po prostu shine w stylu tłumaczeń tytułu powieści S.Kinga) ale jednak z dobrą podstawą basową. Z pięknie prowadzonym rytmem i znakomitą fakturą tego dołu. Słuchawki z którymi nie można się nudzić. Są bardzo wygodne, solidnie wykonane i wszechstronne w brzmieniu co dodatkowo jest zachętą do ich długiego słuchania. Mają swój niepowtarzalny styl brzmieniowy. Styl który mnie oczarował. T1-ki generacji 2-giej są od producenta z tradycjami. Ma to znaczenie przy powtarzalności produkcji, przy zachowaniu parametrów ale także daje pewność, że ich dźwięk nie jest dziełem przypadku. I nawet jeśli się nam taki styl gry nie spodoba, to można być pewnym że jest to pewne kompletna i konsekwentna filozofia grania.

Szczerze zachęcam wszystkich do dłuższego odsłuchu w domowym zestawie. Ja przez zakupem miałem do nich 3 podejścia, i po każdym z nich odczuwałem pewien rodzaj tęsknoty za ich szczegółowością, nie pozbawioną jednak wspaniałej muzykalności.

Strona z danymi producenta: http://europe.beyerdynamic.com/shop/t-1-2-gen.html

IMG_8591-1 IMG_8736 IMG_8753

 

Dodaj komentarz