Recenzja porównawcza: Beyerdynamic T1 gen.2 kontra Audeze LCD2.2 Fazor

Dla Wszystkich zainteresowanych, zdecydowałem się na subiektywne porównanie dwóch par nauszników Beyerdynamic T1 gen.2 i LCD2 rev.2 Fazor. Dla uproszczenia w tekście będę posługiwał się oznaczeniami T1 i LCD2. Zawodowych recenzentów przepraszam za moje niezawodowstwo w tej materii. Nieskompresowany repertuar wykorzystany w porównaniach był bardzo zróżnicowany.

Budowa:

T1 to klasyczna konstrukcja w typie tego producenta. Jest lepiej wykończona niż modele bez Tesli. Prezentuje się zdecydowanie okazalej. Przetwornik jest IMG_8736zamocowany w aluminiowym zawieszeniu, dzięki czemu na pewno zminimalizowane są drgania oraz ich rezonans w samych muszlach. Obydwa przetworniki są umieszczone pod kątem co ma wpływ na odbiór przestrzeni
w muzyce i jest dość szczególnym rozwiązaniem. Przewód jest cieńszy niż w wersji pierwszej i lżejszy. Niestety wtyczka wygląda mniej poważnie niż duży Neutrik z poprzedniego wydania, ale jest solidna i ma wbudowaną redukcję na 1/8″

IMG_8757LCD2 nachylenie przetwornika realizują grubością padów. Budowa umożliwia łatwe serwisowanie poszczególnych elementów. Są solidne choć odbieram je jako mimo wszystko bardziej delikatne i wymagające większej ostrożności w posługiwaniu. Przewód fabryczny jest cienki i płaski, przypomina mi ten staksowy, ale jest bardziej elastyczny i w sumie układa się ‚jakoś’. Wtyczki mini-xlr przy muszlach są jednak trochę sterczące i trzeba uważać przy odkładaniu słuchawek na płaską powierzchnię.

Ergonomia:

T1 są bardzo wygodne. W zasadzie po NightHawkach to najwygodniejsze nauszniki jakie znam. No może ex aequo z ATH-R70x. Nie zauważam nic co przeszkadzałoby w ich długogodzinnym słuchaniu. Jedynym mankamentem jest może tylko to że każdorazowo trzeba je dobrze ułożyć aby czerpać z ich pełnego potencjału. Dokonać swoistego rodzaju wycentrowania przetworników względem ucha. Jednak po pewnym czasie robi się to odruchowo i nie stanowi to wówczas problemu.

LCD2 są ciężkie. Trzeba się do tego przyzwyczaić. Mnie lekko dociskały na początku w najwyższej części czaszki. Czułem też ścisk na uszach. Do tego też można się przyzwyczaić. Ale to poczucia komfortu brakuje im zawsze czegoś względem T1. Na pocieszenie można dodać że mechanizm regulacji wysokości działa lepiej (pewniej) niż w Beyerdynamikach.

Bas

T1 w zasadzie ilościowo może mają go mniej od Audeze ale jego prezentacja powoduje, że odbieramy go jako większy i bardziej obecny bas. Jest on wspaniale zestrojony. Ma świetną fakturę i szybkość. Potrafi zejść do samych subbasowych czeluści (wspaniałe są z tego korzyści przy muzyce filmowej). Ten bas ma tempo, wyrazistość, sprężystość i jednocześnie potrafi być miękki kiedy potrzeba. Dla mnie to jeden z najprawdziwszych i najlepszych basiorów jakie znam.

Ze względu na sporą ilość średnicy po przejściu z LCD wydają się być jasne. Ale owa jasność nie odejmuje basowi jego jakości. Fanom PRATu proponuję tutaj przesłuchanie płyty Rage Against The Machine pod tym samym tytułem.

LCD2 mają bas bardziej ‚audiofilski’, liniowy i dostojny. Ale zarazem wolniejszy. Mniej sprężysty. Bardziej ospały. Z lekko poluzowanym konturem. To jest bardzo dobry bas. Ale w skali 10-cio punktowej T1 miałyby 9 a LCD2 tylko 7.

Instrumenty akustyczne jak kontrabas czy bębny lub niskie rejestry wiolonczeli brzmią dość naturalnie. Ale tutaj przychodzi mi skojarzenie, że LCD grają właśnie w taki bardziej naturalny sposób, czasem wręcz nudny. A T1 są bardziej studyjno koncertowe. Grają T1 z większym rozmachem. Jest w nich coś takiego z dobrego systemu nagłośnieniowego a LCD2 to raczej takie duże stare kolumny Tannoy.

Średnica:

T1 mają bardzo bogatą średnicę, ale z naciskiem na sam środek i wyższą średnicę. Głosy żeńskie brzmią w sposób realny. Ale te lżejsze, bardziej sopranowe nie dostaną dociążenia w gratisie. Tutaj głosy mają jednak znakomitą perspektywę, lokalizację w przestrzeni i wyrazistość, jednak bez matowienia i dociążania, które wiele osób lubi. Wokale są jednak cały czas wspaniale obecne w nagraniu, wyraźne. Tego bardzo mi brakowało w TH900 i TH600 które średnicę przesuwały o 3 kroki w tył. Sybilanty pojawiają się tylko w gorszych realizacjach. Im lepszy tor i nagranie tym wokale są ostrzejsze, wyraźniejsze ale czyste jak kryształ. Polecam posłuchać Katarzyny Groniec, utwór ZOO na T1-kach. Wspaniałe wrażenia. Polska muzyka wokalna to najlepszy sprawdzian. Jednocześnie wspaniały nasycony głos Melody Gardot zza oceanu wypada na T1 znakomicie.

LCD2 mają opinię słuchawek z magiczną średnicą. Ja tej opinii nie podzielam pomimo szczerej sympatii do tych nauszników. Owszem średnica jest super, ma dobre proporcje, nasycenie, przyzwoitą gładkość. Ale jest w tyle za chociażby tą z Yamah YH1000, czy choćby Sansui SS100. To bardzo organiczna średnica na tle tego co teraz się produkuje. Ale w bezwględnych audiofilskich klasyfikacjach jest tylko dobra. Ale potrafi wciągać. Potrafi spowijać człowieka swoją spoistością. Choć potrafi też być nudna, zbyt gładka.

Góra

T1, cóż formalnością niech będzie powtórzenie stereotypu na temat górki w okolicy 6-8kHz. Owszem ona jest. Na gorszym ale nawet i lepszym torze potrafi zakuć w niektórych nagraniach. Ale kto wie czy nie jest to jedyna poważniejsza wada T1-ek? Do tego peak’u można się zresztą przyzwyczaić. A poza tym on czyni mniej złego niż mogłoby się wydawać. Bez tej górki mielibyśmy inne słuchawki. Nie tak nasycone detalami, przestrzennością i swoistym urzekającym charakterem. Patrząc dalej w górę pasma wszystko jest jak należy. Mamy wspaniałe napowietrzenie dźwięku, precyzję, i jednak z dobrym wzmacniaczem nawet coś aksamitnego. Coś delikatnie zaokrąglonego w tej górze. Coś przyjemnego. W górze T1 słyszymy wiele, i jak w nagraniu dzieje się coś niedobrego to one tego nie ukryją. Wiedzcie o tym i ich nie kupujcie jeśli nie jesteście gotowi ponieść tych kosztów za całą resztę dobrodziejstw.

LCD2 mają górę jednak delikatnie przygaszoną. Jest znacznie lepiej niż w LCD2 które słyszałem kilka lat temu (chyba trzy) . Jest dźwięcznie, tak bardziej orto. Góra w orto ma w sobie coś z takiej przyjemnej metaliczności. Ta góra jest naturalna, choć mniej efektowna przy muzyce elektronicznej, symfonice i przy nagraniach koncertowych. Jest taka nieco wolniejsza. Ale w zasadzie to jednak z najlepszych gór jakie znam. Bo OK, jest lekko schowana ale nie na tyle by czuć niedosyt, a jednocześnie takiej jakości ogólnej, że przywołuje jednak realizm tych części pasma. Niestety ta całościowa łagodność ogranicza sposób prezentacji przestrzeni. Jest mniej powietrza w dźwięku niż w T1. Nie jest klaustrofobicznie, nic z tych rzeczy. Tylko przestrzeń ma mniejszy rozmiar niż ta w T1. Z kolei jak wszyscy wiemy T1 mają mniejszą przestrzeń niż HD800. Idzie za tym wszystkim proporcja, że im dźwięk bardziej intymny tym też większą ma masę, i poczucie bliskości słuchacza. Tutaj trzeba samemu sobie odpowiedzieć co lubimy. Tu nic nie jest lepsze jednoznacznie.

Całościowy odbiór:

Wszystkie te wspomniane części składowe, a w zasadzie nie wszystkie bo chyba język nie pozwala na opisywanie dźwięku bez pewnych uproszczeń, to tylko skromna próba opisania jak grają względem siebie te modele. Długofalowa eksploatacja, odsłuchy, porównania na różnych torach, różnorakim repertuarze dadzą każdemu nieco inny obraz i odczucia. Wydaje mi się, że nie da się orzec jednoznacznie które z nich są lepsze. W swoich zbiorze planuję zostawić na dłużej obydwa modele. Przesiadanie się z jednych na drugie nie powoduje skrzywienia na twarzy. Obydwa modele prezentują wysoki ogólny poziom, bo choć na rynku coraz więcej drogich modeli to ta jakość jak wiemy nie rośnie proporcjonalnie do ceny. T1 nie są 6 razy lepsze od DT150. Powiem więcej, są nagrania gdzie wolę DT150, i dlatego ich też nie planuję się pozbywać (na marginesie: lepiej mieć kilka modeli z różnych przedziałów cenowych niż bezskutecznie szukać jednego flagowca który będzie ‚do wszystkiego’) Z kolei LCD2 pozwalają słuchać muzyki w mniej angażujący sposób niż T1. Taki bardziej towarzyszący niż skupiający na sobie uwagę. Ale z kolei T1 można słuchać dłużej ze względu na komfort, więc jak widzicie, nie ma lekko w temacie. Cenię te dwa modele za ich jakość soniczną. Bardzo dobre wykonanie. Konsekwentne realizowanie autorskiego pomysłu na dźwięk. Mam spory problem z nowymi markami, trudno mi się z nimi zaprzyjaźnić. Taki jestem, że wolę słuchać produktów które wzbudzają moje zaufanie. Obudwa opisane modele zasługują na nie w pełni. Jak każdy flagowiec potrzebują czasu aby poznać ich potencjał. Docenić zalety i ocenić wady. Nauszników idealnych nie ma. Znam poważnych ludzi, którzy nawet Orfeuszowi zarzucają to, że nie potrafi zagrać rocka z odpowiednim dociążeniem…

IMG_8757-2IMG_8591IMG_8569

 

 

 

 

Dodaj komentarz