Ear Stream Sonic Pearl kontra Rapture

Witajcie,
Jakiś czas temu męczyłem Majkela o odsłuch Headonica. Zainterosowanie było dużo i nie udało mi się dostać sztuki na odsłuch. Ale kilka dni temu wylądował u mnie Sonic Pearl z nową (sieciową) wersją zasilania. Z całej stajni Ear Stream moim faworytem zawsze była Black Pearl z zasilaniem bateryjnym. Ten wzmacniacz miał w sobie coś takiego organicznego, nie czuło się zbędnego tranzystorowego napięcia w graniu. Sonic Pearl w wersji standardowej grał już nieco inaczej i poza świetnym wrażeniem jakie robiła obudowa jakoś nie polubiłem wielce tego sposobu grania. Sonic Pearl który zagościł teraz u mnie jest wyczuwalnie inny. Łączy kulturę przekazu BP na baterii z bardzo wysoką rozdzielczością i bardziej obszerną sceną… Nowy

Sonic gra świetnie:

separacja wokoło zdarzeń muzycznych jest znakomita
nie ma napięcia w brzmieniu jakie spotyka się w wielu tranzystorach
jest poczucie obecności dźwięku (ale wymaga to bardzo dobrego źródła)
potencjometr nie ‚szura’ jak BP
jest wybitna szybkość
odsłuch wciąga bo ciągle coś zaskakuje w materiale muzycznym
czuje się lata pracy nad układem i kontynuację filozofii brzmienia

Sonic (który jest u mnie) VS Rapture MK1

Oba sprzęty grają bardzo dobrze. Śmiało mogą konkurować z tranzystorami z wyższego progu cenowego. Poniżej podam wnioski ogólne:

Obudowa Rapture jest bardzo dobra, spasowana, solidna, wszystko działa i jest wykończone jak powinno. Obudowy Ear Stream są świetne dopiero od poziomu modelu Sonic Pearl.
Kontakt z oboma konstruktorami jest bardzo dobry.
Ear Stream ma większą tradycję. Mikołaj612 choć ma udany debiut działa od niedawna.
Nikt kto szuka tranzystora najwyższej klasy nie zawiedzie się kupując bądź to Rapture, bądź BP bądź SP.
Ear Stream Sonic Pearl lepiej prezentuje subtelności, aurę, Rapture gra bardziej popisowo (może rockowo, mocno?)

Który ze wzmacniaczy sam bym wybrał? Lubię takie pytania. Bo odpowiedź nie jest jednoznaczna.

Rapture jest dobrze wyceniony i zbudowany z punktu widzenia użytkowego bezbłędnie. Jest też tańszy niż SP. Ale charakter jego grania według mnie lepiej się spisuje przy głośniejszej muzyce, przy bardzo dynamicznym graniu, przy wielkich składach. To są wnioski który nasuwają mi się instynktownie po odsłuchach.

Sonic Pearl (w  wersji obecnej) wspaniale spisuje się z kameralistyką, muzyką akustyczną. Nie wiem jak jest to osiągnięte, ale wokale mają lampowy feeling, choć nie tak dociążony jak w lampie. Jest bardzo szybki, i znakomicie różnicuje i separuje względem siebie zjawiska muzyczne. Rocka też dobrze zagra ale jest mniej ‚zaczepny’ i dosłowny. Ale jest też w sumie 2 razy droższy. Ta proporcja stanowi poważny próg dla wielu polskich audiofilów. Jednak gdyby nie względy finansowe mój palec wskazujący bardziej skłaniałby się w stronę SP. Ale wiem że Rapture MK II już się buduje… Więc bądź tu mądry.

Dodaj komentarz