Sieciówki 230V. Co, jak, z czym i dlaczego ?

Temat kabli to jedno z bardziej audiofilskich zagadnień. Rzeczy są tym bardziej audiofilskie im mniej wytłumaczalne. Cały hi-end słynie z tego że opiera się na niewypowiedzianych kryteriach. Taki jego urok. Może dlatego wzbudza takie zainteresowanie i jest niejako Świętym Graalem audio-maniaków. Ale skoro się w to bawimy to trzeba się bawić na maksa. A jak max to i sieciówki lub jak mówi instrukcja przewody zasilające.

Moja przygoda z sieciówkami zaczęła się kilka lat temu. Przypadkowo. Jak to zwykle bywa z niedowierzaniem człowiek podchodzi do tematu. Poza tym jak tu wierzyć w to że kabel zasilający może mieć wpływ? Wpływ może mieć tylko wtedy jak jest przerwany.

Sprawy jednak skomplikowały się bardziej. Temat okazał się być bardzo pojemny. Wielopłaszczyznowy i delikatny. Część inżynierów patrzy na to z przymrużeniem oka a część traktuje sprawę poważnie. Na pewno producenci traktują sprawę poważnie bo ceny niektórych sieciówek dają temu wyraz. Ale jak to z nimi jest? Otóż kable zasilające grają. Są one jednym z elementów LRC (indukcja elektromagnetyczna, opór, pojemność) i jak by nie patrzeć każdy kabel jest elementem urządzenia audio jako takiego. Wpływ konstrukcji kabli jest niezbadany. Nie ma pewników. Producenci opierają się czasem na faktach naukowych ale łączą ze sobą wątki i de facto te połączenia już takie do końca naukowe nie są. Więc jak tu orzec o co w tym chodzi? Chodzi o wpływ kabli. One wpływają bardziej lub mniej na różne komponenty. Prąd który płynie w tych zasilających przewodach wykonuje jakiś taniec i pojawiające się zgodności fazowe lub ich rozjechanie coś powodują. Pojemności, ekranowanie i inne poboczne aspekty generują dodatkowe okoliczności. Tutaj zależnie od wewnętrznej konstrukcji urządzenia współdziałanie sieciówki z resztą jest większe lub mniejsze. Z mojego doświadczenia nie ma tutaj reguły. Sprzęty z dobrze zbudowaną sekcją zasilania, która powinna je chornić przed wszelkimi zakłóceniami sieci, potrafią jednak wykazywać sporą podatność na różne kable ale i opór materii w tej kwestii nie bywa im obcy. Na podstawie własnych obserwacji największe znaczenie i wpływ kabli odnotowywałem przy urządzeniach cyfrowych: DACi, transporty, napędy i odtwarzacze CD. Zależnie od typu przewodu zmiany szły w różne kierunki. Przykładowo dobry jakościowy odtwarzacz Pioneer PD9700 okazał się silnie reagować na kable zasilające (po ówczesnym dodaniu gniazda IEC). Przy podłączaniu przewodów marki Isotek, a konkretnie modelu Elite, dźwięk stawał się jaśniejszy. Wysokie pasmo bardziej obecne a bas nieco szczuplejszy. Wszystko łapało rodzaj delikatnie jasnej poświaty. Natomiast kiedy podłączałem do Pioneera przewód WireWorld Stratus, dźwięk zyskiwał względem typowego kabla komputerowego, pewien rodzaj ogłady i spokoju. Zaznaczam że różnice były niewielkie ale obecne, osoby z zewnątrz zaproszone do testu, bez wiedzy o tym co testujemy, miały zbieżne odczucia.  A żeby było jeszcze weselej ten sam odtwarzacz CD, dodatkowo podłączany do listwy Tomanek TAP6, która z kolei do ściany była podłączona przewodem Furutech 314Ag zaczynał grać jeszcze gęściej, z jeszcze większym nasyceniem dołu. Jak widzicie, efekty tych podłączeń są nieprzewidywalne w pełni i pewnie jakby poszperać to każdy inaczej poszczególne przewody odbierał w swoim systemie. Wspomniany WireWorld na ten przykład z Phonitorem grał słabo. Muląc brzmienie i zawężając scenę.

Wnioski jakimi mogę się z Wami podzielić przy okazji tego tematu są następujące:

  1. Bez względu na jakość wykonania, cenę, opinie innych ludzi, wybierajcie przewody których wtyki właściwie pasują do gniazd w Waszych urządzeniach. Na tym polu jest cała masa fack-up’ów wśród producentów kabli. Wtyk kabla musi idealnie pasować do gniazda. Prosta reguła. Trzeba sprawdzić i nie kupować nic na odległość. Spotkałem się przynajmniej z kilkoma kablami w bardzo wysokich cenach które nie siedziały w gniazdach w sposób pewny.
  2. Każdorazowo odsłuchajcie kabel w swoim systemie i konkretnym łańcuchy połączeń. Jeden kabel ze ściany do urządzenia zagra inaczej niż 2 takie kable po sobie, niż kabel w listwie i uwaga: kolejność podłączeń w listwie też ma znaczenie. Kto nie wierzy niech sprawdzi. (Tutaj rada aby z listew wywalać marnej jakości zasilacze impulsowe i wszelkie ładowarki ponieważ są one źródłem zakłóceń)
  3. Wierzcie swoim uszom i pozostałym zmysłom a nie sugestiom innych.
  4. Zachowajcie otwarty umysł podczas testów. Trzeba dać sobie czas i wariantować. Robić dłuższe przerwy. Słuchać poprzedniej konfiguracji nastawić się na długofalową obserwację, a nie testy typu ABX na tempo.
  5. Pamiętajcie o wygodzie użytkowania i bezpieczeństwie oraz skutecznej eliminacji pętli masy jeśli się pojawi.
  6. Cała zabawa daje efekt od pewnego poziomu jakościowego – głównie liczy się ostatnie ogniwo słuchawki/kolumny. Inaczej możemy przegapić zmiany.
  7. Może się okazać że najlepiej z jednym z Twoich komponentów zagra zwykły przewód. Wtedy jest to duży powód do radości. Ale to sytuacja rzadka.
  8. Nigdy nie kupujcie podróbek. Ani podrabianych komponentów kabli zasilających. Powłoki na nich są marnej jakości jak również same przewodniki. Bywa że jest to aluminium lub stal. Takie materiały nie nadają się do takich zastosowań.
  9. Należy sprawdzać fazę przewodów. Choć jej obecność na konkretnym przewodzie L lub N jest marginalizowana to sprzęt gra lepiej i warunki pracy dają większe bezpieczeństwo jeśli wszystkie urządzenia w torze są podłączone w prawidłowej fazie – możemy wtedy np uniknąć mrowienia przy dotykaniu obudów urządzeń zasilanych kablem dwużyłowym. Zdjęcie poniżej przedstawia prawidłową polaryzację fazy na przewodzie zasilającym. O ile producent nie zaleci inaczej, należy traktować to jako normę obowiązującą.

zdjęcieccc

Podróbka po lewej i oryginał po prawej. Widać schodzące powłoki na szpindlach lewego wtyku. Czas użytkowania i aplikacja porównywalne:

image seic

Jedna myśl na temat “Sieciówki 230V. Co, jak, z czym i dlaczego ?

  1. „Na pewno producenci traktują sprawę poważnie bo ceny niektórych sieciówek dają temu wyraz”

    Bardzo poważnie. W końcu jest to działka, w której, dzięki naiwności można uzyskać znaczny zysk praktycznie bez żadnych inwestycji w techniczną stronę przedsięwzięcia. Trzeba tylko zadbać o dobry marketing, odpowiednie recenzje i szum w sieci.

Dodaj komentarz