Recenzja Creative Aurvana Live MK 1

Wstęp:

Istnieją na świecie wybitnie popularne modele słuchawek. Wśród tej grupy z kolei mamy podgrupę w postaci najchętniej modyfikowanych modeli nauszników. Do najbardziej znanych należą między innymi Fostex T50rp, modele serii Denon AH-DX000 oraz właśnie MK1. Ale tak naprawdę każdy model można temu zabiegowi poddać.  Modowanie ma swoją genezę w podnoszeniu wartości sonicznej poprzez eliminowanie wad konstrukcji, lub zwyczajnie w szukaniu dźwięku, który nam się podoba. Zagadnienie jest bardzo obszerne i ciekawe. Mam w modowaniu niewielkie doświadczenie. Ale czas, który poświęciłem na takie eksperymenty był absolutnie cenny i wzbogacający dla mnie (najwięcej uwagi poświęciłem wariacjom na temat DT150 i starym słuchawkom orto Sansui SS100). W gruncie rzeczy słuchawki są przedmiotem osobistego użytku. Dopasowanie ich do naszych indywidualnych potrzeb jest naturalne. Może się to odbywać poprzez:

  • zmianę okablowania
  • zmianę padów
  • zmianę tłumienia akustycznego
  • wprowadzanie akustycznych przegród pomiędzy uchem a membraną
  • zmianę konstrukcji ( w tym inne muszle, pałąki)
  • zmianę wtyków i gniazd
  • inne autorskie rozwiązania…

Zakres zmian może oznaczać zmiany na pograniczu percepcji lub wręcz kompletną rewolucję. Dopóki modyfikacje wykonujemy sami, mamy nad tym kontrolę, o ile mody nie są nieodwracalne. Jeśli jednak decydujemy się na mod od jednego z fachowców (np.:Mr Speakers czy ZMF, SWS, Lawton Audio) wówczas trafia w nasze ręce autorski pomysł i albo to się nam spodoba albo będziemy dalej działać w temacie już na własną rękę – modując mod.

Słuchawki Creative Aurvana Live MK1 to wdzięczny model do modyfikacji. Są niedrogie, łatwo rozbieralne, a materiały z których są zbudowane, czyli głownie plastik, nie ulegają akurat łatwym uszkodzeniom. Nie wiem jak gra model fabryczny ponieważ ten który opisuję jest po modach i należy do forumowego kolegi @Soundman’a. Mogę jednak już na wstępie powiedzieć, że każdemu polecam odsłuch tej wersji.

IMG_9027

Budowa:

Creative Aurvana Live MK1 to lekka konstrukcja. W zasadzie są to słuchawki typu on-ear. Pady są niewielkie, choć dość komfortowe. Pałąk jest wąski ale wygodny, miękko wykończony. Słuchawki spokojnie wchodzą na większe głowy. Jakość wykończenia powierzchni jest niezła, ale widać że jest tutaj stylistyczne udawanie produktu z wyższej półki. Jakieś pseudo chromowane wstawki, połysk, takie trochę bajerowanie. No ale nie zapominajmy że to firma Creative, i że te słuchawki mają się podobać całemu światu.  Trzeba przyznać że podczas użytkowania są wygodne. Nie mają ostrych krawędzi. Nie sprawiają wrażenia tandety. Ot takie normalne słuchawki. Przewód jedynie jest trochę cienki i łatwo się plącze.

Ergonomia:

Co tu dużo pisać. Leżą na głowie dobrze. Pady mają lekką tendencję do zapacania się w bardziej gorące dni. Jednak nie ma przy nich z kolei efektu takiego ‚głuchego docisku’ często spotykanego w tańszych modelach i to jest niewątpliwa zaleta. Regulacja pałąka wydała mi się lekko za mało pewna, ale taką przypadłość mają nawet niektóre modele Beyerdynamic, więc Creative Aurvana Live MK1 nie muszą na tym tle czuć kompleksów. Całościowo wygodę oceniam wysoko. Szkoda że tak mała masa całkowita nie jest udziałem kilku wyższych modeli, w tym flagowców.

Brzmienie:

Aurvany należą do grupy słuchawek z przetwornikami biocelulozowymi. Czyli takimi opartymi o pochodną papieru. Mają przez to wiele wspólnego z papierowymi membranami, które występują w głośnikach. Zasada pracy jest też podobna, ponieważ membrana pracuje na elastycznym zawieszeniu a sama jest dość sztywna. Większość słuchawek ma drivery zbudowane z mylaru lub polipropylenu. Membrany takie ulegają większym odkształceniom niż te biocelulozowe. I jedne i drugie mają swoje wady i zalety. Na moje ucho celulozowe przetworniki mają dość fajną średnicę, grają w nieco bardziej koherentny sposób, ale w zależności od aplikacji potrafią też nieść ze sobą zbyt wyrazistą górę, lub zbyt powolny, rozdmuchany bas. Creative Aurvana Live MK1 materiał swoich membran dzielą z tak znanymi modelami jak Denon AH-D2/5/7/000, AQ NightHawk, Fostex TH600/900 oraz, najznamienitsze według wielu, Sony MDR R10.

Creative.AurvanaLive2.img5208007523_qT9cL-M

źródło audiokarma.org

Materiał membrany a nawet cały przetwornik to jednak nie wystarczy na pełny sukces. Gdyby było tak dobrze, każdy mógłby kupić driver w wersji OEM, wsadzić w dowolne muszle i cieszyć się najwyższą jakością. Ale podobnie jak z w kolumnach to się nie udaje, bo nie wystarczy przecież kupić driver Morela i Seasa, włożyć w dowolną skrzynkę by mieć wybitne podstawkowce Sonus Faber Minima Vintage. Będzie to coś zupełnie innego w praktyce. W słuchawkach tak jak i w kolumnach sprawa jest niepomiernie bardziej skomplikowana niż byśmy tego chcieli. Okablowanie, tłumienie akustyczne i mechaniczne, materiały, geometria muszli, to tylko część aspektów branych pod uwagę. I z Creative Aurvana Live MK1 właśnie jest trochę tak, że mają szlachetne przetworniki ale ich obudowa jest trochę ich szklanym sufitem. Na tle innych modeli wykorzystujących biocelulozę grają bardzo żywo, bardzo świeżo z bliską średnią i bardzo fajnymi wokalami. Jednak w przekazie panuje lekki bałagan. Bas skupia się na wyższym zakresie. Jest nieco uwypuklony. Natomiast wysokie tony są nieco nierówno pokazane. Skutkuje to wyczuwalną żywiołowością w odsłuchu ale też lekką karykaturalizacją wyższej średnicy i najwyższej części pasma. Chciałbym jednak uczciwie zaznaczyć że mamy tutaj dźwięk z modelu za około 200.00 PLN, a po modach mogący konkurować z modelami za około 1000.00 PLN. Więc są dobre, są dobre ale w swoich limitach. Przekaz jest bardzo atrakcyjny, ale nastawiony bardziej na szybki efekt wow, niż na rzetelny obraz spraw. Słucha się tego modelu nader przyjemnie. Ale jest to specyficzne granie. Jakby trochę przesycone tymi wrażeniami. Brakuje nieco ogłady. Kultury wysokich tonów. Ładu w prezentacji przestrzeni.

IMG_9026IMG_9018Przestrzeń:

Co do wspomnianej przestrzenności, mamy tutaj raczej blisko podane średnie pasmo a skraje zakresu idą już bardziej w boki, typową stereofonię. Głębia jest mocno okrojona. Rozmiary sceny nie są duże. Mamy tutaj słuchawki zamknięte i jak na taką konstrukcję to scena jest zupełnie przeciętna. Plany są zróżnicowane, ale nie są uporządkowane, więc w muzyce akustycznej czułem pewien niedosyt, który już w rocku nie był tak słyszalny. Tutaj rytm i bliskie wokale ratowały sytuację. Podstawowe modele Beyerdynamic oferują większy porządek w prezentacji.

Ze wszystkich biocelulozowych driverów, których słuchałem czyli AH-D7000, TH600 i TH900, i NightHawk, Creative Aurvana Live MK1 grają najjaśniej. Ale pomimo pewnej ekspozycji wyższej średnicy i góry, jest to nadal dźwięk relatywnie gładki, dość łatwo przyswajalny, na tle konkurencji w tym przedziale cenowym. Jest to gładsze granie niż np DT770 od firmy Beyerdynamic. Jednocześnie jest to prezentacja bardziej skontrastowana niż  np.: HD600 czy AKG Q701. Creative Aurvana Live MK1 grają bogatą paletą barw, ale brakuje nieco właściwego ich doboru względem siebie, zestrojenia. Tutaj oczywiście z pomocą przychodzą modyfikacje. Ale ich wpływ też ma jednak pewne ograniczenia. Nie umiem opisać wszystkich zmian jakie zaszły w odsłuchiwanym modelu. Ale w oparciu o to co mówił posiadacz, zmiany wprowadziły większą obecność dźwięku i poprawiły jego rozdzielczość względem wersji pudełkowej. Dla osób które szukają w dźwięku energii, bliskich, bardzo dobrze nasyconych wokali, oraz chcą mało wydać i mieć słuchawki łatwo do napędzenie, Creative Aurvana Live są jedną z najlepszych propozycji. Można z nimi rozpocząć swoją przygodę z modyfikacjami słuchawek i naprawdę sporo się nauczyć o dźwięku. Jeśli jednak mamy już pewne doświadczenie, i jesteśmy osłuchani z modelami grającymi w sposób bardziej referencyjny a mnie ‚funowy’ to CAL mogą okazać się zbyt rozrywkowe i zbyt powierzchowne w sposobie prezentacji.

Poniższe punkty dotyczą prezentowanej wersji, więc trzeba brać na ten fakt poprawkę.

Zalety:

  • barwa wokali wyjątkowo dobra, nawet na tle droższej konkurencji
  • nie można się z nimi nudzić
  • barwny przekaz
  • można w czasie odsłuchów zapomnieć, że kosztują wyjściowo tyle ile kosztują
  • szlachetne pokrewieństwo materiału i rozwiązania przetwornika
  • raczej dociążone granie
  • poprawna scena ale lubiąca się zagubić w ferworze gry
  • łatwo modowalne
  • powszechna baza wiedzy na temat modyfikacji
  • dobre wykończenie
  • wygodne
  • lekkie

Wady:

  • Daleko im do biocelulozowych tuz
  • Utwardzenie wyższego basu
  • Nierówna charakterystyka pasma
  • Wolabym aby zakrywały całe ucho.
  • Cienki fabryczny przewód
  • Braki w w kulturze prezentacji skrajów pasma

Za użyczenie tego wspaniałego egzemplarza Creative Aurvana Live MK1 dziękuję Tomkowi @Soundman

Oczywiście próbka brzmienia dostępna w odtwarzaczu w pasku bocznym.

IMG_9029

3 myśli na temat “Recenzja Creative Aurvana Live MK 1

  1. Dobra i pełna recenzja, nic dodać nic ująć…
    Mogę tylko dodać że w moim odczuciu CAL bez modowania, grają jeszcze jaśniej, przestrzenniej, energiczniej…
    Maciej się postarał…

  2. jak na wycenę 160-180zł swego czasy były to świetne ,przestrzenie słuchawki .No i generalnie już wówczas można byłoby się przyczepić do sposobu prezentacji basu ale kto tam wówczas na to narzekał 😛

Dodaj komentarz