Recenzja słuchawek AKG Q701 Quincy Jones Signature

Czas wakacji, a wraz z nim wszelkie letnie atrakcje: podróże małe i duże, wypady na działkę, kąpiele w jeziorze, wieczorna jazda na rowerze, zainspirowały mnie do konkretnych przemyśleń na temat całej tej słuchawkowej zabawy. Dodatkowo kilkanaście lat interesowania się zagadnieniem dźwięku odtwarzanego w domu przyniosło pewne obserwacje i idące dalej za nimi podsumowania. Wakacje to nie czas porządków, ale może zwyczajnie zadziałało to u mnie w tym sezonie z opóźnieniem. Owocem ‚czesania’ owych myśli jest między innymi kilka wniosków dotyczących tego audiofilskiego pędu.

Jedną z pierwszych myśli, które pojawiły się przy odrobinie wakacyjnego dystansu do tematu było uświadomienie sobie, że po ostatnich 3 latach intensywnych odsłuchów, praktycznie nic nie wzbudziło u mnie emocji większych niż sama muzyka. Oczywiście poznałem świetnych ludzi, ciekawe urządzenia, widziałem to i owo i miałem też u siebie sporo ciekawych urządzeń. Ale uszczegóławiając i klaryfikując, mam na myśli to że najmilsze chwile z dźwiękiem były nie wtedy kiedy ów sprzęt był najlepszy, ale kiedy muzyka i okoliczności były właściwe. Dobre kilka miesięcy zastanawiałem się jak to jest, że odsłuchy LCD2 na kilku wysokiej klasy wzmacniaczach nie dawały ani razu tyle frajdy co dokanałówki BrainWavz mobilnym odtwarzaczem słuchane podczas wieczornych spacerów z psem lub na podczas leżenia w hamaku. Sprzeczność nad sprzecznościami, ale tak było. Bardzo długo zajęło mi zrozumienie że wydana kwota nie musi gwarantować radości, pomimo mierzalnej lepszości technicznej – szybsza odpowiedź impulsowa, większa liniowość, szersze spektrum równo odtwarzanych częstotliwości itd. Okazało się, że nie każdy odsłuch wysokiej jakości urządzeń sprawia tyle samo frajdy co niektóre tańsze modele, które akurat zgrywają się z naszym stylem życia i preferencjami. Jednocześnie jest cała masa bardzo drogich urządzeń które faktycznie są super i tego nie można im odmówić. Ale nie zawsze połączenie super z super da super do kwadratu… I tak też jest ze słuchawkami. Są modele bardzo drogie, drogie, te po środku i wreszcie te tańsze. Naturalną sprawą jest fakt, że modele najtańsze nie grają tak dobrze jak te ze średniej klasy. Niemniej te ze średniej klasy grają tylko troszeczkę, lub wręcz wcale nie gorzej od tych najdroższych.

Kolejnym owocem tego rozmyślania było zaobserwowanie przeze mnie faktu, że flagowce posiadają wady. To oczywista oczywistość, ale wypierana przez wielu z nas. Ich cena i ekskluzywny wygląd i jakość wykończenia (za wyjątkiem marki HiFi-Man) nie wybielają ich z posiadanych ułomności. A co więcej, drogie modele potrafią mieć tych wad więcej niż niższe modele. Potrafią np.: akcentować pewne elementy przekazu, karykaturalizować pewne zjawiska akustyczne, przesycać dźwięk, sztucznie ściemniać lub rozjaśniać barwę itd. Kategorii pod jakimi możemy oceniać jakość słuchawek jest wiele. Niestety mam nieodparte wrażenie, że kategoria ceny jest jedną z najbardziej nieprawidłowych. A jakże jest ona powszechna. Bardzo łatwo można popłynąć na fali najlepszości, legend, forumowych zapisków, ekskluzywnego wykończenia i wspomnianych cen. No bo jak tu kwestionować, że słuchawki za 8K PLN moga grać mniej naturalnie od tych za 2K PLN. Wstyd w ogóle o tym wspominać na meetingach. Nikt w to nie uwierzy przecież. Tak samo jak w to że cienki przewód słuchawkowy może grać lepiej niż ten grubas niczym warkocz Ani z Zielonego Wzgórza. A wystarczy złapać ten cenny dystans, zdobyć się na tę odrobinę cnoty. Posłuchać w skupieniu i bez pośpiechu, poobcować z takimi nausznikami dłużej, podejść do nich z umysłem czystym niczym carte blanche. I widzimy wówczas jak na dłoni, że natura dźwięku wygląda tak lub inaczej i zadać wtedy można sobie pytanie gdzie ulokujemy brzmienie docierające z danych przetworników. I jak to się ma do naszych oczekiwań. I do prawdziwego dźwięku. Możemy idąc dalej tym torem zapytać samych siebie czy szukamy dodatkowych wrażeń, podciągniętej saturacji dźwięku, czy zaakcentowanych skrajów, czy nasyconych wokali, czy liniowości i uniwersalności brzmienia. Ilu słuchaczy tyle postaw. A najbardziej mylą się Ci co robią ze słuchania naukę podobną do lotów w kosmos i wypowiadają się ze stanowczością kongresmena, nie dopuszczając do rozmowy innych prawd niż ich własne. Ci bowiem uwierzyli w siebie. I prawdziwy dźwięk oddala się od nich tym dalej im grubszy mają pancerz swoich prawd. Bo dźwięk jest sprawą wrażliwą. A nasze percepcja jeszcze wrażliwszą. I odcieni szarości w tym wszystkim są tysiące, żeby nie powiedzieć że tylko 50. Nasz odbiór jest narzędziem dalece sprawniejszym i wrażliwszym niż intelekt. Zmysły nie kłamią. Retoryka potrafi.

Dalszym obszarem mojego audiofilozofowania w tym sezonie było zadanie sobie kolejnego pytania. Gdzie to wszystko zmierza. Jaki jest cel tej zabawy poza realizacją zaspokojenia kompulsji, eskapizmem i hedonizmem. Przecież lepszy sprzęt nie przyniesie długotrwałej poprawy jakości mojego życia zgodnie z nadrzędnymi naturalnymi wartościami jakie pielęgnuję w swoim domu. To jest jedna z dziedzin. Rodzaj odskoczni. Waga i rola audio, a w szczególności sprzętu słuchawkowego ma określone miejsce i przestrzeń. Ma swoje warunki brzegowe, nie tylko finansowe. Ustalenie tej dalszej perspektywy jest niezwykle radosnym uczuciem. Sprawia że sprzęt cieszy jeszcze bardziej. Pasja ma swoją hierarchię i zachowuje się jak członek stada który zna reguły, żywioł, zakupowy galop to przeciwność i takie zachowanie może przynieść stadu zgubę zamiast radości. Jako ilustrację szukania właściwej perspektywy polecam fragment po 2min 30sec pochodzący z filmu braci Cohen – ‚A Serious Man’:

Opisane w skrócie doświadczenia, mini eksperymenty myślowo filologiczne a przede wszystkim stawianie pytań, odważnych, czasem wręcz absurdalnych, zapytywanie samego sobie i podważanie ukutych schematów oraz bycie otwartym na zaskakujące odpowiedzi okazały się być bardzo ważnym elementem mojego audiofilskiego życia.

Jednym z takich pytań, przechodząc do przykładów, było między innymi to czy Beyerdynamiki T1, słuchawki które bardzo lubię, są warte kwoty jaką trzeba za nie zapłacić? Są one bardzo dobrze wykonane, producent ma wiele lat tradycji w produkcji nauszników , są wygodne, nowoczesne w estetyce. W zasadzie produkt klasowy. Choć spędziłem z nimi udane pół roku, to jednak ostatecznie uznałem, że ich dźwięk nie jest tak bliski naturze jak powinien być lub jak ja chciałbym to odbierać. Skoro mają taką cenę jaką mają to powinno być super. A jest tylko bardzo dobrze. Tylem że bardzo dobrze że jest w znacznie tańszym modelu, bohaterze tej recenzji czyli AKG Q701. A skoro tak jest to dlaczego mentalnie blokować się na nie tylko dlatego, że są tańsze?

Q701_Black_B_dvHAMaster

źródło: AKG

Do mojego spotkania z AKG Q701 doszło spontaniczne, pożyczyłem je od znajomego (dziękuję użytkownikowi @Rezystor z Forum MP3Store) celem nagrania próbki dźwiękowej na blog. Nie zakładałem, że mi się spodobają, bo przecież mają opinię jasnych, bezbasowych itd itp… Poza tym po tylu flagowcach i dwóch Orfeuszach, których chwilę bo chwilę ale jednak słuchałem, miałem rozbuchany apetyt. Ale głupio myślałem: pewnie one za słabe, pewnie za przeciętne aby brać udział w wyścigu po króliczka. Tymczasem, po założeniu ich na głowę usłyszałem wspaniały dźwięk, poczułem równowagę w prezentacji, szeroką dobrze ustawioną przestrzeń i rodzaj takiej specyficznej elegancji w dźwięku. Takiej nieco surowej elegancji ale dość przekonującej. Zaznaczam tutaj, że opisywana wersja jest po otwarciu bas-portów. Dźwięk który generują te dynamiczne przetworniki jest dla mnie czymś co zwyczajnie przegapiłem wcześniej. Ubolewam nad tym. Słuchałem wielu spośród wielu, droższych i tańszych, ale AKG zawsze odkładałem na później, bo to pewnie takie austriackie sucharki, bo pewnie gorsze niż T70, bo pewnie niczym co posiadam ich się właściwie nie napędzi… I tak trwałem w tych błędnych przekonaniach długo. Aż wreszcie przeszedł czas kiedy najwyraźniej byłem już gotowy mentalnie na taki rodzaj prezentacji. I nie potraktowałem ich jako przelotnego gościa – tak jak miało to miejsce z wieloma słuchawkami które u mnie się pojawiły. Teraz jednak kiedy poznałem już ograniczenia w tym sporcie, wiem że zestaw za 20K PLN wcale nie musi być dużo lepszy od zestawu za 4K PLN. I tak właśnie jest z Q701. Jako kolejne wcielenie K701 są cały czas bardzo rozsądnie wyceniane. Ciągle są w jednym worku z klasą średnią, z HD600/650 z DT880 i podobnymi. Na świecie pojawił się wysyp modeli od legendarnych jak i nowych producentów, a bractwo z AKG trwa. I ma się całkiem dobrze. Podtrzymuję tutaj tezę, że wzmacniacza potrzebują nie byle jakiego, bo z tym bardziej poślednim wypadną szorstkawo, bez adekwatnego wypełniania. Ale u mnie z Phonitorem 2 od SPL i Arioso na lampach 2A3 od Feliks Audio grają z gęstością czarującą i w proporcjach tej gęstości niemal referencyjnych. Bo nie są zalane basem jak np DT990 PRO, nie są też matowe w basie jak LCD2, i są jednocześnie głębiej tym basem sięgające niż HD600 a do tego bardziej kremowe i bardziej nasycone niż DT880. Fakturą basu może delikatnie ustępują tej T1 gen.2, ale nie jest tak że dzieli te basy jakaś przepaść. Zaś przestrzeń jest tylko trochę słabsza niż w HD800. Są zatem te Q701 niepozorne w cenie, ale muzykalne bardzo. Grają dźwiękiem z właściwą perspektywą. Z dobrym zorganizowaniem sceny. Nieco podobnym do T1, ale jednak swobodniejsze są w charakterze. Mają mniej rezonansów w paśmie niż T2. Są też bardziej liniowe niż nie jeden flagowiec, a to daje im ogromne pokładu uniwersalności.

 img_9303

W czym zatem są słabsze od najlepszych, lub tych droższych inaczej ujmując? Gdybym miał skupić się na zmysłach wzroku i dotyku, to choć są dość wygodne i ładnie wykończone, to jednak ilość wykorzystanego plastiku plasuje je w klasie zupełnie ‚średniakowej’. Plastik jest dobrej jakości ale jest go dużo i wszystko takie trochę w nich wiotkie? Lub może nie tyle wiotkie, co bardziej zwyczajnie niż w hi-endzie. Są natomiast lepiej wykonane i ładniej zrobione niż takie HD600, i wiele innych słuchawek w cenie około 1-2K PLN, stylistyki nie można im odmówić. Są ‚plasticzane’ ale odporne i lekkie. Czyli takie do studia. Nam audiofilom czasem brak luksusu w tej całej zabawie, bo wszelkie drewna, mosiądze, chromy (patrz Meze) i tym podobne uszlachetniacze działają na zmysły, ale Q701 nie zaspokoją oczekiwań w tym względzie. I z tym nie ma co dyskutować.

A jak wypadają dźwiękowo za tymi wyższymi słuchawkami? Gdybym miał wypunktować, to czasami brakuje im bliskości wokali, są rzetelne w tym względzie i nie potrafią zaświergotać tak bezpośrednio jak np.: ATH-W1000x, czy Grado. Nie schodzą do najniższych czeluści tak jak TH900, czy HE6 lub nawet LCD w pewnych rewizjach. Nie mają też rozdzielczości najwyższych orto, czy choćby HD800. Ale w zamian, nie oferują drażniących peaków, a jedynie lekkie podniesienie na 2-3kHz, co dobrze robi wokalom i mniejszym instrumentom dętym.

Są jednocześnie ciekawsze dla mnie od HD600, grają szerzej zarówno w paśmie jak i przestrzeni. Grają od HD650 natomiast w sposób bardziej otwarty. Grają równiej od TH600, i z większym realizmem, choć w pierwszym odbiorze mniej też wyczynowo. Grają bardziej naturalnie od średnioklasowych ATH, bardziej też uniwersalnie i przewidywalnie. Od T90 mają tembr głosów bardziej naturalnie wypadający, nie tak metaliczny. Od starszych Beyerów grają bardziej średnicowo i łagodniej jednocześnie. Mają w sobie coś takiego że, wypadają dla moich uszu muzykalnie pomimo pewnych braków technicznych. Np. takie Beyerdynamic DT150 grają muzykalnie i są łatwo przyswajalne, pod warunkiem że wysteruje je silny tranzystor, ale przy takich Q701 wypadają dyskotekowo, zbytnio kompresując dźwięk i nosząc znamiona levelu stricte hi-fi. A AKG w takim porównaniu  grają bardziej złotawo, w sposób bardziej drgający i filigranowy.

Nie jestem zwolennikiem częstych zmian słuchawek. Mam większą radość z posiadania odpowiedniego modelu na dłużej, wtedy mam większą satysfakcję ze słuchania. Bo choć poznawanie nowych konstrukcji przynosi nowe doświadczenia, emocje i wrażenia to jednak o słuchanie muzyki tu chodzi i nie można się zatracić w technikaliach. A ten model AKG znakomicie w słuchaniu muzyki się spisuje i pozwolił mi nie tylko wrócić i nagrań które odłożyłem na bok (bo na audiofilskich torach wypadały  męcząco) ale również cieszyć się wszystkimi pozostałymi realizacjami. Są gdzieś w takim udanym balansie pomiędzy bardziej podbarwionym audiofilskim charakterem dźwięku, a studyjną analizą. Ten balans jest rzadko spotykany i urzekł mnie w zasadzie od samego początku. Czuję, że Q701 zagoszczą u mnie na dłużej. Szczerze wszystkich zachęcam do ich odsłuchu. Zależnie od preferencji warto posłuchać też pozostałych modeli tej grupy jak K701, K702, K712 oraz zamerykanizowane w stylu gry K7XX… różnice są nie tylko w brzmieniu ale również w wykończeniu.

Zalety:

  • równowaga w brzmieniu
  • rozmach w prezentacji przestrzeni
  • bardzo skutecznie ograniczone rezonanse akustyczne
  • bliskie liniowości
  • spójny przekaz
  • rzetelny sposób grania
  • właściwa perspektywa zjawisk muzycznych
  • wysoka kultura przekazu
  • obiektywne i świetliste, ale bez oznak ochłodzenia
  • bardzo uniwersalne, do wielu gatunków (uwielbiam słuchać na nich metalu)
  • właściwy ciężar dźwięku z dobrymi wzmacniaczami, warto rozważyć lampy
  • świetna cena
  • lekkie
  • bardzo ładne (subiektywnie)
  • uznany producent
  • 2 przewody w komplecie
  • mogą być docelowym wyborem
  • subiektywnie pokonały u mnie wiele flagowców

Wady:

  • moc mocą ale potrzebują synergicznego toru
  • braki w rozdzielczości względem najlepszych
  • można zejść niżej w basie
  • wypustki na headbandzie potrafią dokuczyć
  • zielone wstawki nie są specjalnie gustowne i psują całościowy odbiór estetyczny
  • obecne modele Made in China
  • nie potrafią odtwarzać bardzo wysokich poziomów głośności – mały wychył membrany, rezonans zawieszenia – ale dotyczy to poziomów których w zasadzie nikt nie ustawia do słuchania muzyki.

Link do specyfikacji na stronie producenta :

http://pl.akg.com/akg-product-detail_pl/q701blk.html

Wykres pokazujący różnicę pomiędzy wersją z zamkniętym i otwartym bas portem. Nie wiem czy zmiana jest dokładnie taka jak widać w tym pliku, niemniej sam wybrałem docelowo wariant z otwartymi portami:

http://cdn.head-fi.org/7/74/900x900px-LL-74cc6f1a_q701comparisons.jpeg

Zdjęcia wkrótce…

img_9304  img_9307

Dodaj komentarz