Recenzja słuchawek Meze 99 Classics

Miała być recenzja HD800s, ale te utknęły nieco w transporcie i to z kolei wygenerowało lekki fałd czasoprzestrzenny, więc teraz zapraszam na gości z rejonu nieopodal Siedmiogrodu…

     Obecnie Meze jest najbardziej rozpoznawaną marką produkującą nauszniki i słuchawki dokanałowe w Rumunii, o ile nie jedyną. Nazwa marki pochodzi od nazwiska założyciela, Pana Antonio Meze. Musimy powiedzieć sobie otwarcie, w Polsce słysząc hasło: słuchawki z Rumunii, pierwsze co przychodzi do głowy to podobne skojarzenia jak te przywoływane hasłem ‚samochód z Polski’. Historia naszych krajów była jaka była. Przyszły zmiany, i choć nadal wiele obszarów wymaga postępu technologicznego i cywilizacyjnego, to zupełnie obiektywnie trzeba przyznać, że Meze 99 są produktem wysokiej klasy. Produktem zawstydzającym, pod kątem jakości wykonania, wiele modeli zachodnich i dalekowschodnich producentów. Nasze wskrzeszane słuchawki Unitry nawet się do nich nie umywają, smutne to ale prawdziwe. Jak ma się jakość wykonania Meze do ich dźwięku? Postaram się opisać w poniższej recenzji.

Meze 99 Classics Gold karton
Opakowanie

Estetyka i ergonomia:

Model otrzymałem do recenzji ze sklepu Audiomagic . Kiedy zabrałem się do otwierania pudełka moją uwagę przykuła jakość wszystkich elementów pojawiających się przed moimi oczami.

Firmowy karton jest sztywny i estetyczny. Etui jest wykonane z twardej dermy i wykończone w środku miękkim czarnym materiałem podobnym do weluru. Akcesoria są spakowane w materiałowy pokrowiec o kształcie niskiego tubusa, pomysł świetny i aż szkoda że nie pojawił się w kilku flagowcach; po pierwsze schowane w nim akcesoria nie porysują elementów wykończenia słuchawek, a po drugie nic w środku ‚nie lata’. Po otwarciu etui moim oczom ukazały się naprawdę ładne słuchawki. OK, nie jest to mój stylistyczny ideał, nie lubię też biżuteryjnego stylu à la Alfa Romeo, ale formalnie patrząc, są świetnie zaprojektowane. Pałąk nagłowny jest oryginalnie rozwiązany, wszystkie okucia bardzo zgrabnie wykończone a powłoki lakierowane są bardzo gładkie. Zastosowanie naturalnego drewna orzechowego, w recenzowanej przeze mnie wersji walnut, dodatkowo podnosi poziom odbioru wizualnego. Materiał na nausznicach jest miękki i dobrze się dopasowuje. Choć przyznaję, że lepiej by mi się słuchało gdyby były to słuchawki over-ear a nie on-ear. Po prostu wolę mieć słochawane w nausznicy całe ucho, ale to kwestia upodobań.

Meze 99 Classics Gold box
Etui transportowe

 

Bardzo uważnie oglądałem Meze 99 Classics z każdej strony. Od pewnego czasu czuję pewien niedosyt jakości wykończenia, nawet pośród o wiele droższych modeli. Standardy produkcji są bardzo zróżnicowane, od nienagannych w mojej ocenie Dharma Acoustics, do HiFiManów HE500, które są wykończone tak jak są, żeby nie pisać nic gorszego… Tymaczasem Meze robią zdecydowanie efekt WOW. Nie tylko dla fana słuchawek ale również dla miłośnika pięknych rzeczy. Zaskakująco dobrze wyglądają w nich wszystkie detale. Drewniane nausznice są wykończone w matowym lakierze. Taka powierzchnia prezentuje się niezwykle szlachetnie. Muszę tutaj uznać wyższość tego sposobu wykończenia nad muszlami w Audioquest NightHawk. Konstruktorzy Meze postawili na jakość i efekt, i jeśli mam być szczery to w takich produktach jak słuchawki to te rzeczy liczą się bardziej niż ‚ekologiczne’ podejście do tematu prezentowane w filozofii Audioquesta. W pojedynku na odbiór wizualny muszli u mnie 1:0 dla Meze.

Przewody dołączone w zestawie są bardzo dobrze wykończone, otrzymujemy: krótszy i dłuższy kabel, redukcję z 1/4″ na 1/8″ oraz rozgałęziacz samolotowy. Przewody są solidnie zarobione i miłe w dotyku. Niestety mikrofonują. Szkoda wielka, bo pod kątem jakości wykończenia mogłyby stawać w szranki z najlepszymi.

Meze 99 Classics Gold by eardrummerMeze 99 Classics Gold by eardrummer

Brzmienie:

Model 99 Classics trudno opisywać w tradycyjnych kategoriach typu: bas, średnica, góra, przestrzeń etc… Te słuchawki grają muzykę. Są zdecydowanie po analogowej stronie prezentacji. Swoje analityczne zapędy ograniczają jedynie do niezbędnego minimum. Skupiają się głównie na pulsie dźwięku, na jego fakturze. Są bardziej jak olejny pejzaż niż lekka akwarela. Kreują koherenty przekaz, wciągający, z lekko zaznaczonymi skrajami pasma. Ale bez poczucia nadmuchania dźwięku. Dźwięk jest obecny, nie ma braków na średnicy. Faktura głosów jest przekonująca. Nie ma w przekazie koca. Jest to bliski, bezpośredni przekaz. Konsekwencją wyboru tej stylistyki brzmieniowej przez konstruktorów, jest przestrzeń o tylko umiarkowanych rozmiarach. Może nam to brzmienie przywoływać skojarzenia z małym studio nagraniowym. Bo w Meze nie wyczuwa się zbędnych pogłosów, a jedyne akustyczne rezonanse najniższego pasma potrafią zburzyć obraz dość przyjemnej całości. Na swój sposób przypominają mi model Beyerdynamic DT150 choć Meze są bardziej do domu i na ulicę, są bardziej uczłowieczone niż DT-tki. Jest to podobny rodzaj gęstości i obecności dźwięku.DT150 grają większą przestrzenią. Meze są bardziej spektakularne w samej tonalności i to ona gra pierwsze skrzypce. Mają te słuchawki swój styl grania, i w zasadzie trudno wskazać mi dla nich alternatywę. Bo jeśli już będziemy patrzeć w stronę HD650 to będziemy musieli liczyć się z większymi wydatkami na wzmocnienie ich, z kolei NightHawki są sporo droższe i otwarte. A HD630VB nie mają tak ciekawej prezentacji średnicy, skupiając się bardziej na  charakterystyce w stylu fun.

Naturalnie nie można pominąć pewnych niedostatków w słuchawkach będących przedmiotem tej recenzji. Posiadają pewne braki w rozdzielczości, grają z lekko zaokrągloną górą, z lekkim spowolnieniem ataku w dźwięku. To nadaje im romantyzmy, ale odbiera techniczną sprawność. Czy to nam się podoba to już kwestia zupełnie indywidualna. Mnie podoba się ich styl. Podoba mi się jakość wykonania. Więc konsekwencją tego jest fakt że wzbudziły u mnie sympatię. Czuję jednak, że nie są to słuchawki dla wyczynowców, dla wariatów którzy lubią dzielić włos na czworo, analizować, przepinać kable, wygrzewać lub wymrażać swoje elementy toru, szukać synergii i walczyć o promilowe uzyski jakości. To są słuchawki dla ludzi którzy lubią muzykę. Mają lub nie mają dobrego sprzętu. Bo 99-ki zagrają praktycznie ze wszystkiego w podobny sposób. Być może dzięki zabawom z torem uda się nieco utemperować bas, może nieco doszczegółowić przekaz, ale wydaje mi się że takie zabawy to nie ich świat. Te słuchawki trzeba wyjąć z pudła, wygrzać 50h i cieszyć się ich dźwiękiem i wyglądem przez długi czas. Zapomnieć o audiofilia nervosa i oddać się muzycznej uczcie.

Meze 99 Classics Gold by eardrummer
Meze 99 Classics Gold

 

Epilog:

Mamy tutaj do czynienia z produktem udanym. Takim który wzbudza sympatię, dość uniwersalnym brzmieniowo. To czy się komuś podobają to już zależy od gustów. Ale są ‚jakieś’. Mają swój charakter brzmieniowy i swój styl całościowy. Jednocześnie zupełnie nieoczekiwanie te rumuńskie słuchawki stały się konkurentami dla niegdysiejszych tuz tego segmentu. Grają bowiem w sposób ciekawy. A jednocześnie aby cieszyć się tym ciekawym przekazem nie potrzebujemy wyrafinowanego toru.

img_9240

Zalety:

  • wyjątkowa jakość wykonania
  • luksusowy design i poczucie tegoż luksusu
  • muzykalne
  • uniwersalne
  • łatwe do napędzenia i wysterowania
  • świetne wyposażenie, w tym piękne etui
  • rozsądna cena
  • właściwy ciężar głosów i ich faktura
  • dobrze odtwarzają instrumenty smyczkowe
  • góra pasma nie jest przejaskrawiona
  • są potężną konkurencją dla innych modeli w tym segmencie

Wady:

  • przestrzeń stereo jest tylko poprawna
  • niskie częstotliwości wchodzą na pozostałe pasma
  • wyczuwa się kompresję dźwięku typową dla sprzętu hi-fi z tego segmentu cenowego
  • brak głębi w scenie
  • kabel i elementy konstrukcji nieco mikrofonują

Cechy szczególne:

  • słuchawki raczej ciemniejsze w tonacji
  • podają dźwięk blisko głowy

Cena ok. 1500.00 PLN

Link do parametrów technicznych na stronie producenta:

https://www.mezeheadphones.com/meze-99-classics-gold-wood-headphones

Meze 99 Classics Gold by eardrummer

Meze 99 Classics Gold by eardrummer

Meze 99 Classics Gold by eardrummer

Meze 99 Classics Gold by eardrummer

Meze 99 Classics Gold by eardrummer
Tor testowy: Squeezebox Touch z zasilaczem Tomanek, DAC Chord 2Qute, Wzmacniacz SPL Phonitor 2 (przewód zasilający Furutech 314Ag) Interkonekty Cardas

15 myśli na temat “Recenzja słuchawek Meze 99 Classics

  1. Witam.
    Czy mógłby Pan wskazać główne/podstawowe różnice w brzmieniu przedmiotowych Meze vs Oppo pm3? Które są bardziej nasycone na średnicy, lepiej oddają barwy, maję większą „głębie” wokali. Które z w/w słuchawek lepiej sprawdzą się w muzyce rockowej? I które wybrałby Pan dla siebie na bezludną wyspę?
    Dziękuję za odpowiedź.

    1. Dobry wieczór,
      PM3 są na pewno bardziej sprawne technicznie. Ale chyba dla siebie wybrałbym Meze. One są jakieś bardziej przekonujące i ciekawe. Zarówno PM3 jak i Meze mają swoje przywary i najlepiej posłuchać samemu. Ale Meze grają bardziej dosadnie i bardziej obecnym dźwiękiem. PM3 mają nieco mniejszy ciężar w dźwięku. Gdyby ktoś chciałby zrobić mi prezent to większą frajdę miałbym z otrzymania tych rumuńskich słuchawek.

      Pozdrowienia

    1. Bardzo mi przykro ale nie słuchałem długo modelu CLassic więc opinia może być powierzchowna. Meze to słuchawki bardziej pastelowe i basowe. Nastawione bardziej na przyjemny odbiór barwy muzyki, a Classic są za to lepsze technicznie (choć też daleko im to referencyjnej neutralności). Meze są jednak chyba bardziej porywające całościowo. Ale od Meze z kolei wolałbym Listen, bo są dokładniejsze i równiejsze w przekazie choć nadal z fajną dynamiką.

    1. Porównanie o tyle trudne że jedne są w pełni zamknięte a drugie otwarte. Ale jeśli spojrzeć na sprawę z przymknięciem oka na ten aspekt, to różnice są spore. Nighthawki to granie audiofilskie. Bardziej równe, wyważone. W dźwięku jest większa precyzja. Choć nadal to gęsty, zawiesisty, przyciemniony przekaz. Meze grają bardziej skocznie. Są bardziej dosadne, mniej finezyjnie. Rumuńskie słuchawki bardziej też uśredniają nagrania. Nighthawki stać na większą różnorodność przekazu, na większy rozmach. Meze są udane, grają przyjemnie ale czasem zbyt przewidywalnie. Jeśli fundusze pozwalają to radziłbym kupić Nighthawki. Sam tak właśnie bym zrobił mają wytypowane te 2 modele.
      Jako ciekawostkę napiszę że oba modele stawiam jednak wyżej niż HD650.

  2. dziękuje za info
    a co zagra lepiej z dziurką od amplitunera ? 🙂
    czy te nighthawki na prawde sa az takie ciemne i gora jest schowana ?

    1. W mojej ocenie są dość ciemne. W zasadzie w grupie słuchawek audiofilskich to chyba najciemniejsze jakie znam 🙂 Ale dziurka z amplitunera powinna im dobrze zrobić choć trzeba doprecyzować jaki amplituner; współczesny na op-ampie czy zabytek jakiś z dużą impedancją na wyjściu. Zarówno Meze jak i Nighthawk dają radę na dziurkach. Jeśli otoczenie nie jest głośne to ponownie rekomenduję Nighthawk jako wygodniejsze.

      Na marginesie- do każdego dźwięku można się przyzwyczaić. Nighthawk nie są ostre, więc nie męczą górą. Za to przygaszenie i niższa średnica mogą dawać poczucie dusznego klimatu. Meze tę górę mają gorszej jakości ale bardziej obecną.

      A skąd wziął się wybór tych dwóch modeli ?

  3. Wybór wziął się stąd, że do tej pory poznałem już dużo modeli, a akurat tych dwóch nie mam możliwości nigdzie przesłuchać (z przesłuchanych żadne mi nie pasowały). Wg recenzji Meze są bardziej „funowe” i nadają się do różnego rodzaju muzyki, a te Nighthawki są bardziej specyficzne – boję się tego określenia ciemne.
    Mój wzmacniacz to dziurka z denon’a AVR-X520. Nie lubię dźwięku labolatoryjnego.

    dla przykladu podam przesłuchane:
    – focal listen – za malo basu dla mnie, srednicy troche za malo, gory troche za duzo
    – masterdynamic mm40 – kolor ok, troszke za duzo basu, reszta ok
    – msr7 – za jasne, za malo basu, dziwna szara srednica, gory zdecydowanie za duzo

    1. No to w takiej sytuacji Nighthawk na pewno nie zmęczą. Grają ciemnawo ale wciągająco i z tunera powinno być OK bo mają małe wymagania prądowe i jasne wyjście ( a takie z reguły takie dziurki są) będzie w sam raz. Meze to jednak klasa niżej a i cena nie jakaś super niska żeby kusić.

  4. Dzieki za info. Jeszcze pytanie – jak duzo dzwieku AQ wypuszczaja na zewnatrz ?
    Mozna to porownac do zamknietych sluchawek, ktore graja polozone na plasko bez przylegania do glowu czy troszke ciszej ?

    1. Ja bym je porównał do takich T1, czyli w zasadzie półotwarte. Nie słychać ich jakoś bardzo na zewnątrz muszli przy normalnych poziomach.

  5. udało mi się przesłuchać obydwa modele (+ jeszcze kilka innych) – jednak zakupiłem meze.
    zagrały świetnie zarówno z muzyką gitarową jak i kontrabasem i elektorniką. miały również najlepszą dźwiękową sygnaturę dla moich uszu. Ze wszystkiego czego słuchałem to właśnie te rumuńskie słuchawki miały najbardziej muzykalne brzmienie, ze sporą ilością basu (ale to nie jest poziom dla typowego basshead’a, jest go po prostu więcej niż w typowej audiofilskiej „linii”) ale są zarazem bardzo szczegółowe , nie zabijając przy tym samą szczegółowością. Jeśli ktoś szuka dobrego allroundera do domu oraz poza dom, grającego dociążonym (ale nie przeciążonym) dźwiękiem z nutką analogowości w brzmieniu (ciepłe, przyjemne dla ucha brzmienie) to polecam.
    nighthawki również były bardzo ciekawa, ale za bardzo skryte – ale nie da się ukryć, że interesujące. jednak wydawało mi się, że meze ze wszystkim w brzmieniu co o krok do przodu – więcej basu, średnicy oraz góry. w ogóle myślałem, że te meze grają V’ką – jednak nie, średnica w tych słuchawkach jest wspaniała. Jak by kosztowały więcej – również bym je kupił.

    dziękuje za pomoc

    1. No to super, że udało się dokonać wyboru. Najważniejsze jest to że ich brzmienie się podoba. Audiofilskość to kwestia wtórna. Ja sam obecnie wybrałem tańszy model jednego z producentów od droższego tej samej firmy, bo zwyczajnie lepiej mi się słucha tych tańszych.

Dodaj komentarz