Recenzja: słuchawki Focal Listen

Dziełem audio inżynierii, które rozsławiło francuską firmę Focal były wybitne kolumny Grande Utopia. Zestaw o imponujących gabarytach oraz o niezwykłych właściwościach sonicznych. Firma przez wiele lat skupiała się właśnie na systemach stereo, a jej debiut na polu słuchawkowym jest młody, bo miał miejsce ledwo 3 lata temu. Jak jednak wszyscy wiemy droga do dobrego dźwięku to indywidualna sprawa każdego z producentów, i jeśli ma się pomysł na dźwięk, jest łatwiej wówczas wejść w nowy obszar urządzeń akustycznych. Mając sprawny zespół inżynierów można też uniknąć wielu tzw: ‚chorób wieku dziecięcego’. Na aktualny rok (dobiegający w zasadzie powoli końca) Focal przyniósł 3 nowości świata słuchawkowego: model Utopia, Elear oraz Listen. Dwa pierwsze modele to konstrukcje flagowe wycenianie kolejna na kwoty ok 17.000PLN i 4.500PLN, model Listen to zaledwie, jeśli porównać do starszych braci, 1099.00PLN. Utopia i Elear posiadają indywidualną konstrukcję przetworników o bardzo dużej jak na słuchawki, cewce oraz bardzo sztywnym zawieszeniu przetwornika w muszli. Jednocześnie przetworniki tych modeli pracują bardziej na zasadzie tłoka na miękkim zawieszeniu niż odkształcenia całej powierzchni, jak ma to miejsce w większości przetworników dynamicznych. Listen posiada już bardziej konwencjonalny w budowie 40mm mylarowy przetwornik napylany tytanem. Można by rzecz, że całkowicie zwyczajny, co jak się okazało jest jednak pozorne.

eardrummer-focal-listen-review-2

eardrummer-focal-listen-review-9

Przyznaję że kiedy po rozmowie z firmą Focal (kiedy poinformowano mnie, że w tamtej chwili nie było możliwości odsłuchu Elear ze względów logistycznych) zaproponowano mi do recenzji przedmiotowy najniższy model słuchawek, czułem lekkie powątpiewanie w jego możliwości. Wygląd słuchawek Listen jest dość nowoczesny, widać że adresowany do młodzieży. Dodatkowo posiadają funkcjonalności umożliwiające podłączenie do telefonu i używanie ich jako zestawu głośnomówiącego. Czyli w zasadzie są mało audiofilskie. Ani po audiofilsku nie wyglądają, ani nie mają przynajmniej 50mm przetwornika, ani 3m przewodu… Uznałem jednak, że do odważnych świat należy i że dam im jednak szansę.

Wygląd i ergonomia: Po odebraniu słuchawek od kuriera moim oczom ukazało się skromne przeźroczyste opakowanie. W środku poza słuchawkami jest etui oraz rozgałęziacz. Przewód słuchawek jest odpinany. Po zamocowaniu go i zablokowaniu, przez obrócenie, model listen znalazł się na mojej głowie. Jest wygodnie. Docisk boczny raczej silniejszy niż słabszy, ale dzięki temu nie czujemy docisku z góry. Pady nie schowały całych moich uszu. Więc oceniłbym ten model jako coś z pogranicza over-ear a on-ear. Same pady są bardzo miękkie a regulacja pałąka działa dość zgrabnie. Dużo przyjemniej niż ta znana z modeli Beyerdynamic. Szkoda tylko, że wszystko jest plastikowe. Ten plastik jest niezłej jakości, ale powątpiewam w żywotność srebrnej powłoki na muszlach. Z tym nawet nie poradzono sobie w modelu Sennheiser HD800, co skończyło się przecież ostatecznie tym, że model HD800s pozostawiono w surowym czarnym plastiku. Wracając jednak do ergonomii i estetyki Listen, to oceniam je jako dość wygodne i przyjemne w eksploatacji. Detale są ładnie wykończone, widać że mamy do czynienia z europejskim, dopracowanym produktem. Europejskim w sensie jakości projektu. To że są wykonane w Chinach to znak naszych czasów. Kluczowa jest jednak kontrola jakości, a ta stoi przy tym produkcie wysoko. Słuchawki są przyjemne w dotyku i przy takich Q701 również robionych w Chinach a wymyślonych przez austriackie AKG, Listen są jakieś 2 razy solidniejsze i nie skrzypią. Podsumowując te pozytywne całościowo wrażenia zewnętrzne dodam na koniec, że słuchawki bardzo dobrze izolują od otoczenia. Są w czołówce pod tym względem wśród wielu zamkniętych konstrukcji które znam.

eardrummer-focal-listen-review-5

Brzmienie tych słuchawek jest nieco zagadkowe. Odnosząc się do modeli klasy premium, tych bardziej zabytkowych oraz tych zupełnie współczesnych, jest w modelu Listen jakaś podejrzana prawidłowość. Prawidłowość rozumiana jako normalność dźwięku. Najczęściej konstrukcje zamknięte charakteryzują się ‚kotłującym dźwiękiem’, silnymi podbarwieniami basu lub przeciwnie, rezonansami na wyższych częstotliwościach, co dodaje dźwiękowi szelestliwości lub nieco świdrującego charakteru. Opisywany model od momentu założenie na głowę, bez świadomości tego czy są wygrzane czy nie, i bez wiedzy jak długo grały wcześniej, po prostu zagrały w uporządkowany, zorganizowany i bardzo atrakcyjny, choć wcale nie podkolorowany, sposób. Byłem zadowolony, że nie zrezygnowałem z nich choć, przyznaję szczerze przed czytelnikami, byłem bliski. Ten dźwięk mnie zaskoczył. Słuchałem z nimi przekrojowo wielu gatunków: muzyki akustycznej, elektronicznej, rockowej, kameralnej i tej z bardzo rozbudowanymi strukturami – wszystko brzmiało w sposób naturalny. Nie zanotowałem cech które byłyby ofensywne, nieprzyjemne, rażące. Są to oczywiście przetworniki 40mm. Mają swoje dynamiczne ograniczenia, ale są bardzo dzielne, podejmują rękawicę za każdym razem. Mam kilka takich stałych elementów gry przez które muszą przejść modele wpadające w moje ręce. Poza klasycznymi próbkami piana w ścieżkach dźwiękowych Thomasa Newmana, wokalami Anny Marii Jopek, Ewy Małas-Godlewskiej, Grzegorza Turnaua i Katarzyny Groniec, są to też riffy Led Zeppelin, Rage Against The Machine, Pantery oraz Black Sabbath, a także bogate pejzaże symfoniczne ze ścieżek Howarda Shore’a i trylogii poświęconej Złotemu Pierścieniowi, czy na ostatek neoromantyczne utwory Vaughana Williamsa. Jest tego trochę i są to rzeczy odmienne, ale pokazujące jak na dłoni z czym my tu mamy do czynienia przy słuchaniu muzyki.

Ostatnio jestem na etapie doceniania uniwersalności nauszników. Z nieco pobłażliwym uśmiechem słucham opowieści o systemach które są dedykowane pod konkretne gatunki. Dobry zestaw, taki naprawdę dobry powinien potrafić zagrać wszystko. Może lekko niedomagać tu i tam, ale na pewno nie powinien powodować bólu uszy czy grymasu zniesmaczenia. Choć Listen nie są flagowcami i są daleko od bycia najlepszymi, to jednego nie mogę im odmówić – są wszechstronne, uniwersalne i grają prawdziwą muzykę. Pod kątem tonalności są pięknie neutralne. Rozciągnięte w paśmie, choć ze względu na wielkość przetwornika, do samych czeluści Hadesu nie sięgają. Posiadają jednak wyraźny, rytmiczny, nieco zaznaczony bas, bardzo bardzo dobrze zestrojony z muszlami. Nie mamy efektu zamazywania reszty pasma to pasmo. Być może właśnie, widoczna na zdjęciach, odpowiednia konstrukcja muszli w tym pomaga. Utwór Chrisa Jonesa ‚Long After You’re Gone’ brzmi fenomenalnie. Bas nie ustępuje tak bardzo w rytmice, fakturze i ilości temu z Beyerdynamic T1 Gen.2. Utwór z płyty Marcusa Millera ‚Higher Ground’ pokazał jak wiele powera mają w sobie te nauszniki. I co jeszcze bardziej niezwykłe, to skuszony chęcią sprawdzenia ich zapasów energetycznych rozkręciłem ten utwór do koncertowego poziomu i wiecie co? Nie dostały czkawki, a ten utwór z bardzo dynamiczną sekcją gitary basowej i perkusji jest bardzo wymagający. Przestery lub brzydkie zniekształcenia góry zdarzały się w wielu droższych modelach, których to ze względu audiofilską poprawność polityczną, nie zdradzę tym razem.

eardrummer-focal-listen-review-4

Średnica w Listen jest bezpośrednia, gra blisko jest uwodzicielska i w zasadzie nie potrzeba jej już lamp. Jest trafiona. Tak bym to ujął. Średnica w modelu Q701 ma wiele uroku, ale przy opisywanym modelu dopiero widać jak bardzo ta z Q701 jest podkolorowana. Wokale w Focalach mają przyjemny tembr, nie mają suchości ani natarczywości. Nie ma sybilantów. Niezależnie od poziomu głośności głosy są przyjemne i wyraźne. Być może określiłbym tę średnicę mianem trochę wybaczającej? Ale głównie przez swój gęsty, choć czytelny charakter. One pozostają crisp bez względu na to czy słuchamy cicho czy głośno. Nie brakuje też takie rozmachu i fakturowości z których słyną np.: ATH-W1000x.

Tony wysokie: Jaka jest zatem sama góra ? Ano szybuje wyżej niż w Q701, HD600, ale czy osiąga 20khz-owe wyżyny FAD Sonorous VI? Prawie. Na pewno najwyższe tony brzmią naturalnie. A blachy w perkusji brzmią dla mnie tutaj jak referencja. Nie jest to pusty zachwyt. Artykulacja najwyższych tonów jest genialna, nawet na tle droższych modeli, znacznie droższych. Tak jak pisałem w recenzji Q701, flagowce przynoszą super jakość ale potrafią mieć też męczące ułomności. A siłą modelu Listen jest to że przynosi dużo normalności. I raczej nie wychyla się z popisowością tam gdzie nie ma szans. Jest to to model bezpieczny, ale nie nudny, Obrazować to może taki przykład. Sonorousy VI potrafią zagrać z bardziej rozciągniętą górą, ale najwyższe tony skrzypiec bywają u nich podkolorowane i czasem lekko sztywne. A Listen zachowają słodycz skrzypiec i zatrzymają się na tyle wysoko że nie poczujemy niedosytu. Paradoksalnie uważane że jasne Q701, kończą swoją podróż ku wysokim tonom znacznie wcześniej. Na tyle wcześniej że przy Listen wypadają ciemno. Z drugiej strony bas w Focalach jest bardziej obecny niż w Q701… Paradoksów sporo, ale są tylko pozorne. Po odsłuchaniu dostępnej na blogu próbki wszystko wyda się bardziej czytelne. A najlepiej oczywiście posłuchać samemu, na żywo. Zaznaczę tylko że w sensie przestrzennym są one dobrze zorganizowane, jednak grają raczej bliskim obrazem średnicy i raczej średnim rozmachem w dal. Stereofonia jest zdecydowanie mocniejszą stroną. Dla lepszego obrazu 3D pomaga przesunięcie słuchawek ku przodowi.

Kilka porównań, ale tylko kilka, o pozostałe proszę pytać, chętnie odpowiem w komentarzach.

Focal Listen VS: HD600

Konstrukcje inne w założeniach, ale choć robiłem kilka podejść do HD600, z bardzo odmiennymi wzmacniaczami to muszę przyznać że one zestarzały się w moim odczuciu. Trochę jak Concorde. Jasne że to nadal bardzo dobre słuchawki, ale jednak nieco monotonne, lekko szarawe, przewidywalne. Listen grają bardziej zamkniętym dźwiękiem ale bardziej barwnym i jakby prawdziwszym. Są do tego mniej wymagające od toru. Focalom bliżej do kremowości HD650, ale są od nich bardziej kompletne w górze.

Focal Listen VS: Fostex TH600

TH600 zrobiły na mnie wrażenie w dwóch kwestiach: rozmach przestrzeni pomimo zamkniętej konstrukcji i artykulacja detalu. Ich mankamentem był wycofany charakter średnicy i nieco zbyt szpilkowaty charakter najwyższych tonów, który rzadko bo rzadko ale jak się pojawiał to miał druzgocący wpływ na cały odbiór. Listen ustępuję ilością basu, ale dla mnie mają bardziej referencyjną jego ilość nić TH600 lub TH900. Listen mają mniejszą przestrzeń – bliższą tej z Sonorous Vi, ale za to kultura podawanego dźwięku przewyższa model TH600 w mojej opinii.

Focal Listen VS: T70

T70 to były moje pierwsze Tesle. Oczarowały mnie tym że nie czuło się w nich tego, typowego dla zamkniętych słuchawek, dudnienia. Grały dźwiękiem napowietrzonym, szybkim i wciągającym. Niestety jako jedna z pierwszych implementacji przetworników Tesla od Beyerdynamika, były one zestrojone w męczący dla mnie sposób. Wybijająca się wyższa średnica utwardzała dźwięk i nie był on zbyt naturalny. Zniekształcenia tego pasma oraz nakładające się wewnętrzne rezonanse dały mi do wiwatu i nawet lampowe wzmacniacze nie pomogły. Listen grają bardziej naturalnie. Z porównywalnym dotlenieniem dźwięku, z prawidłową ilością basu, czego nie można było o T70 powiedzieć. Z lepszym tłumieniem muszli, które u Listen odgrywa niebagatelną rolę i wspaniale porządkuje muzyczny spektakl.

Focal Listen VS: Meze99

Meze są bardzo muzykalne, ale łapią się w taką typową konwencję mobile music. Wybaczający charakter, przyjemny dźwięk, ale jednak ze zbyt dużą ilością basu. Meze99 grają już ze zbyt małą sceną. Focale są jednak bardziej audiofilskie, bardziej spektakularne i bardziej patrzące w stronę referencji.

Focal Listen VS: T1 Gen.2

Dawid i Goliat? I tak i nie. Technicznie Listen ustępują T1. Ale w sensie muzycznym bynajmniej. Porównanie takich dwóch modeli to trudna sprawa. Ale jeśli ktoś lubi tonalność T1, Q701, HE6 i raczej rzetelny wgląd w dźwięk jednak z minimalnym jego zhumanizowaniem (czyli nie aż tak neutralnie jak np.: szkoła Etymotic), to Listen mogą być świetną zamkniętą alternatywą.

Focal Listen VS: DT150

Listen grają nowocześniejszym dźwiękiem. Beyery grają bardzo fajnie na welurowych padach, ale tutaj podobnie jak z HD600, czuć klimat minionych lat. DT150 są wymagające od sprzętu, nieco zbyt wyłagodzone w górze no i do użytku mobilnego jednak nie bardzo. Listen są i audiofilskie i mobilne. Dźwięk Listen jest bardziej przenikliwy i wciągający. DT150 czarują średnicą a tutaj czaruje kilka cech.

Podsumowanie:

Czy wraz z pojawieniem się tych 3 nowych modeli mamy rewolucję? Cóż na ten temat chętniej wypowiadałbym się po przesłuchaniu modelu Utopia i Elear. Mamy póki co, na pewno na pokładzie modelu Listen doświadczenia i technologiczne dziedzictwo firmy Focal. To słychać. Nie chcę żeby to brzmiało trywialnie, ale te słuchawki choć niepozorne i młodzieżowe w stylizacji, to grające nad swój wyraz dobrze. Słuchawki o prawdziwym kształtnym przekazie akustycznym. Bez szczególnej sygnatury, która zamykałaby im wstęp do pewnych rewirów muzycznych, czyniąc je nieprzyjemnymi w odbiorze. Słuchawki o bardzo uczciwie skalkulowanej cenie, które łacząc świat mobile listening z naszymi audofilskimi salonikami. Mnie się spodobały brzmieniowo. Odświeżyły moje spojrzenie na muzykę i powiem szczerze że brakowało na rynku takiej konstrukcji. Bo choć mamy serię Momentum od Sennheisera czy model HD630VB, niższe zamknięte modele Audeze, OPPO, czy AKG K550, to Listen wypadają w tej grupie świetnie, a instrumenty smyczkowe i blachy odtwarzają wręcz urzekająco i wyjątkowo na tle innych konstrukcji zamkniętych.

eardrummer-focal-listen-review-8

Plusy:

  • Świetnie zrównoważone, bez najmniejszego poczucia odchudzenia.
  • Doświetlone, wspaniałe soprany
  • Wciągające
  • Z dobrą artykulacją w tej klasie
  • Wspaniałe, prawdziwe wokale
  • Świetne instrumenty perkusyjne, cyknięcia blach wręcz referencyjne
  • Świetne odtwarzane instrumenty smyczkowe, zwłaszcza skrzypce
  • Z ogromnym zapasem mocy
  • Sugestywnie pokazują zjawiska akustyczne
  • Dobrze trzymają rytm
  • Niczego nie karykaturalizują
  • Odporne na przesterowanie
  • Wygodne jak na mobile use
  • Dobre materiały
  • Dobrze skalkulowana cena
  • Bardzo dobra izolacja od otoczenia
  • Innowacyjna zabudowa przetwornika, choć nie aż tak spektakularna jak w Elear i Utopia.
  • Szybkie
  • Dobra stereofonia
  • Poczucie obecności dźwięku
  • Potrafią zagrać intymnie
  • Spójne w przekazie
  • Uniwersalne
  • od twórców kolumn Grande Utopia
  • Nie potrzebują już lamp w torze
  • Łatwo je napędzić, ale lepszy wzmacniacz wydobywa ich prawdziwe piękno
  • Składane
  • Etui w komplecie

Minusy:

  • Stylistyka nie oddaje prawdziwego potencjału tych nauszników
  • Tylko 40mm przetwornika
  • Względem najlepszych flagowców brak im zejścia do subbasu. Choć na bas nie można narzekać.
  • Brakuje im nieco dali. Lepiej radzą sobie w szerz. Dla większej radości powinien być wyczuwalny większy rozmach w scenie.
  • Brak 3m przewodu w komplecie
  • Szkoda że nie są over-ear
  • Cena i wygląd mogą przywodzić skojarzenia z mniej poważnym dźwiękiem.

Cena około 1090.00 PLN

Próbka ich dźwięku dostępna w prawym pasku bocznym.

Słuchawki do recenzji dostarczył Focal Polska.

Dane techniczne: Focal Polska

Słuchawki są dostępne na stronie: http://salon-focal.pl/product-pol-294-LISTEN.html

Do recenzji użyłem wyjść słuchawkowych z następujących urządzeń: wzmacniacz SPL Phonitor 2, Lovely Cube by PKrecz i wyjścia słuchawkowe z: Squeezebox Touch + Tomanek, IPhone 4s, MacBook Air.

Addendum 10.10.2016: Co do samych wzmacniaczy to stawiałbym na rozdzielczość i moc (nie jest niezbędna duża, ale ona zawsze dobrze robi dla dołu). Te słuchawki nie potrzebują jednak zabiegów związanych z samą tonalnością.

eardrummer-focal-listen-review-6

eardrummer-focal-listen-review-1

eardrummer-focal-listen-review_-1

7 myśli na temat “Recenzja: słuchawki Focal Listen

  1. Panie Macieju bardzo dobrze czytało mi się Pana recenzje. Chciałem tylko zapytać czy miał Pan okazję słuchać modeli Focal Spirit Pro oraz Classic i mógłby Pan porównać ich sposób grania z modelem Listen?

    1. Dziękuję za miłe słowa. Niestety nie miałem okazji słuchać serii Spirit. Ale postaram się nadrobić zaległości. Proszę wpadać, jak tylko będę mieć nowe wnioski to zrobię update i odniosę się do Spiritów.

    1. Wypadają tak że mając do wyboru, zdecydowałem się na Listen. Ale to może być podobna klasa technicznie. O ile Oppo PM-3 nieco bardziej nasycone, o tyle Listen grają wyraźniej a równie analogowo. Wydaje mi się że obydwie słuchawki to dobry wybór. Skupiłbym się bardziej na ergonomii i własnej intuicji. Zarówno jedne jak i drugie będą dobrze skalować się z lepszym sprzętem. Przekaz Listen odbieram jako bardziej uporządkowany, a Oppo PM-3 jako bardziej stricte orto- średnicowy.

  2. Witam,
    A jak wypadają w porównaniu z Meze 99, Focal Classic lub Sennheiser Momentum ?
    Zależy mi graniu bardziej anaglowym, ciepłym – ale jasnym.

    1. Meze99 grają nieco bardziej analogowo ale są mniej rozdzielcze i mniej sprawne technicznie całościowo. Za to dodają sporo basu od siebie, i często jest o za dużo. Focal Classic nie słuchałem. Sennheiser Momentum fajne, ale to poziom Meze a Listen stawiam całościowo wyżej. Podsumowując z Meze trzeba zawalczyć o wzmacniacz co odchudzi bas, a w Listen o taki który dociąży, bo to im nie zaszkodzi. Mniej wymagające od toru są Meze, ale trzeba zaakceptować ich bas. To zdecydowanie ciemnawe słuchawki. Może AKG K550 będą w sam raz? W Listen trzeba pamiętać że lepiej wypadają z dobrym torem i cieplejszymi wzmacniaczami… Samo w sobie są słodko jasne ale z suchym cyfrowym torem uwydatnią jego wady.

Dodaj komentarz