Recenzja: Słuchawki Sennheiser HD800s

Wstęp:

Firma Sennheiser electronic GmbH & Co. KG została założona w 1945 roku przez Fritza Sennheisera. Jak wiemy jest to poważna marka posiadająca 71 lat tradycji w dziedzinie budowy mikrofonów, słuchawek i innego sprzętu audio. Nie ma chyba audiofila który nie słuchałby legendarnego modelu HD600, lub który przynajmniej nie słyszał o najdroższym zestawie słuchawkowym mieniącym się nazwą Orfeusz, które pochodzą właśnie od tego producenta. Sennheiser to marka znana wszystkim. Sam przez 2 lata posiadałem model HD650. Wspominam go dobrze, grał wówczas z lampowym wzmacniaczem Espressivo-E od Feliks Audio. Dźwięk tego zestawu był bardzo relaksujący i przestrzenny. Cała ta aura pewnej łagodności przekazu odbywała się jednak kosztem lekkiego braku wyrazistości brzmienia i lekkiego wygaszenia najwyższych partii pasma. Niemniej odsłuchy tego zestawu w mojej pamięci pozostały zapisane jako udane.

Rok 2009 przyniósł jednak rewolucję. Pojawiły się modele HD800 i HD700. Ponieważ protoplastą recenzowanego modelu jest model HD800, dlatego to jemu poświęcę kilka akapitów. Otóż 800-ki to wyczynowy zawodnik w porównaniu z serią HD600/650. To co mają wspólnego ze sobą te wszystkie serie to to, że są wymagające co do toru z jakim grają. Zarówno HD600 jak i HD650 aby oddać cały swój potencjał potrzebują wzmacniaczy skrojonych pod ich soniczny potencjał. Tym bardziej wymagające w tym względzie są HD800 i ich obecny sukcesor. Model HD800 to wyczynowiec. Słuchawki, które grają z szeroko zakreśloną perspektywą przestrzenną dla zjawisk muzycznych, z bardzo dobrą ekstensją wysokich tonów, oraz bardzo szczegółowe w sposobie prezentacji. Niebanalna jest też ich stylistyka i wykonanie. To nauszniki na miarę II-jej dekady II-go millenium. HD800 szybko stały się klasykiem wśród flagowców. Trzeba jednak pamiętać, że ich stylistyka brzmieniowa jest wyrazista i wymagająca od materiału muzycznego i toru. Na pewno świetnie sprawdzają się w klasyce i kameralistyce, gdzie detal i powietrze wokoło instrumentów są pożądanymi cechami.

Natura jednak nie lubi stagnacji. Firma Sennheiser dążąc do jeszcze większej perfekcji wprowadziła niedawno nową wersję krążownika Orfeusz, oraz model HD800s. Nowego Orfeusza miałem okazję słuchać podczas polskiej premiery tego modelu,  to słuchawki niezwykle okazałe. W połączeniu ze wzmacniaczem dołączonym do nich jest to zestaw w pełni wystarczalny i zdolny dokonać wielce sugestywnej projekcji dźwięku. Niestety dla wielu zupełnie niedostępny, bo kosztuje 50.000 EUR. Niemniej, przyznaję z własnej, nieprzymuszonej woli, że nie słyszałem jeszcze lepszego brzmienia ze słuchawek.

dsc3346

na zdjęciu ja wraz z małżonką, foto: Krzysztof Skłodowski/Aplauz

Część zasadnicza, czyli HD800s per se

Wracając do HD800s, bo to one są bohaterem dzisiejszego tekstu, chciałbym się najpierw pochylić nad ich wizualną i funkcjonalną stroną. Nowa wersja jest bowiem w całości czarna. Producent zrezygnował ze srebrnej powłoki, która u mniej delikatnych użytkowników potrafiła ścierać się na krawędziach. To dobre posunięcie zarówno pod względem funkcjonalnym jak i estetycznym. Słuchawki są teraz mniej futurystyczne i odbieram je jako bardziej wyrafinowane w formie. Coś jak Delorian vs: Batmobil. Ze względu na popularyzację wzmacniaczy słuchawkowych o topologii zbalansowanej, w zestawie mamy zatem przewód zakończony wtykiem jack 6,3mm oraz drugi z wtykami XLR. Przewody są bardzo dobrze wykończone oraz ich skład materiałowy i konstrukcja mają lepszy wpływ na brzmienie, względem okablowania w modelu HD800. Dzięki temu zabiegowi uzyskano lepsze wypolerowanie wysokich tonów, oraz ich lekkie złagodzenie względem przesadnej pikanterii starszego modelu. Dodatkowo wprowadzono inne tłumienie wnętrza muszli. Pozostałe elementy konstrukcji są bliźniacze do tych które, są u ich poprzednika. Zmiany wydają się być niewielkie, ale w efekcie otrzymujemy słuchawki brzmiące inaczej. Na tyle inaczej, że sam wybrałbym HD800s, ale w pełni rozumiem tych którzy wolą HD800 i też tych którzy mają te dwa modele. Skala zmian nie jest może tak duża jak pomiędzy HD600 i HD650, ale jest wyczuwalna.

Brzmienie:

img_9577Każde słuchawki grają inaczej. Poza samym przetwornikiem, dużą rolę odgrywa sama czysta akustyka, to co dzieje się wokoło naszych uszu, w muszlach słuchawek. Po założeniu na głowę HD800s od razu czujemy efekt przypominający nam granie studyjnych monitorów. Dźwięk jest swobodny, nie gra w głowie, jest porządek i nie słychać niepokojących rezonansów, zwłaszcza w niższych rejestrach. Mamy zatem wszystkie zalety konstrukcji otwartej. Przestrzeń jest na poziomie referencyjnym. Detale są rysowane czytelnie i dokładnością na każdym ich etapie rytmicznym począwszy od ataku i na opadaniu kończąc, mamy niejako rodzaj takiej sonicznej lupy. HD800s przenikają nagrania, choć model HD800 był tutaj nieco bardziej bezpośredni, ale bardziej też męczący w pewnych momentach. HD800s mają nieco więcej romantyzmu. W całym swoim technologicznym rozmachu starają się być trochę bardziej poetyckie niż poprzednik. Widać jednak, że przychodzi im to nie tak naturalnie jak epatowanie rozdzielczością. Tutaj bowiem drzemie ich prawdziwa wirtuozeria. W detalu czują się jak ryba w wodzie. To zupełnie przeciwny biegun do amerykańskich Audeze LCD3, które przy Sennheiserach grają ciaśniej, ciemniej, wolniej ale jednak bardziej uwodzicielsko na wokalach. Jeśli LCD3 to spacer przez las o zachodzie słońca, to HD800s to zdobycie Mount Everest i patrzenie w dal w słoneczny dzień, w południe.

Pod względem tempa, rozdzielczości, rytmu, HD800s są zdecydowanie referencyjne. Grają w niewymuszony sposób, bez oznak kompresji i sybilantów. Błyszczą gdzie trzeba i mruczą jak trzeba, choć czasami ma się poczucie, że dół w tych słuchawkach mógłby być nieco bardziej autorytarny, bardziej obecny. A momentami nawet tektoniczny, kiedy jest to potrzebne. Pod tym względem moją obecną referencją są Focal Elear, które też są otwarte, a mimo tego zestrojono je tak, że bas mają popisowy, choć daleki od basowej karykatury.

img_9588

Podsumowanie:

Jak wypadają HD800s całościowo? To wysoki poziom bezdyskusyjnie. To wspaniałe wykonanie wprawiające w kompleksy wiele flagowych modeli innych producentów. To model, który jest żywą legendą. Bo choć to sukcesor HD800, to są to jednak inne słuchawki i przyznam szczerze, że wolę to ich nowe wcielenie, zwłaszcza względem pierwszych egzemplarzy HD800. W nowym modelu poprawiono sprawy estetyczno-funkcjonalne. Poprawiono przekaz brzmieniowy. Dodano lepsze, lepiej wyselekcjonowane, dla tych przetworników, okablowanie. Przekaz jest nieco wygładzony, bardziej zrównoważony, choć cały czas nie ma mowy o zawężaniu sceny lub innych trade offs’ach. HD800s wzbudzają u mnie respekt dla swojej maestrii, choć uważam, że w mojej kolekcji nie mogłyby być tylko jedynymi słuchawkami. Z nimi jest trochę jak wyjątkowym samochodem zabytkowym, najlepiej mieć kilka w kolekcji, które się wzajemnie uzupełniają. Co ciekawe, to co dodatkowo łączy te dwie grupy dóbr materialnych, to to że HD800s poza samym kupnem, wymagają dodatkowych, niemałych środków na proporcjonalnie dobry tor towarzyszący. Na zakończenie zdecydowanie polecam posłuchania HD800s z Phonitorem 2, ponieważ te nauszniki bardzo dobrze wypadają z tym wzmacniaczem.

Plusy:

  • Przejrzysty styl gry
  • Przestrzenność
  • Wygoda
  • Rozmach
  • Wciągające
  • Popisowe technicznie
  • Świetne wykończenie
  • Szczególny design nie pozostawiający złudzeń, że to produkt wyjątkowy
  • Lepszy wygląd i trwalsze wykończenie powierzchni niż w modelu HD800
  • Przyjemniejsze brzmieniowo od poprzednika
  • Dobre kable w komplecie (jack i XLR)
  • Od uznanego producenta z 71-o letnią tradycją
  • Tylko sprzęt i repertuar mogą je ograniczać

Minusy:

  • Bardzo wymagające wobec toru
  • Wybredne wobec repertuaru
  • Kosztowne
  • Minimalne braki w dociążeniu i uplastycznieniu najniższych partii
  • Stawiają sprawność techniczną nad emocjami

Próbka brzmienia dostępna jest w pasku bocznym, zapraszam do odsłuchu.

Strona z parametrami technicznymi producenta: http://sennheiser.pl/o/hd-800s

Słuchawki do kupienia w oficjalnym sklepie Sennheiser.pl w linku powyżej.

Za udostępnienie do recenzji dziękuję Sennheiser Polska / Aplauz Sp. z o. o.

img_9583

img_9585

img_9596

img_9593

6 myśli na temat “Recenzja: Słuchawki Sennheiser HD800s

  1. Ładne te zdjęcia, aż smaka nabrałem znowu na HD800. Ta ich wspaniała wygoda użytkowania oraz niemęczący sposób grania, cały dzień da się wytrzymać z nimi na głowie…

  2. Ten też daje radę Questyle CMA600i .
    Mam od tygodnia ,w Święta kolega przyszedł ze swoim kompletem Sennheisera (HD800s+ HDVD800) ,powiedział,że podoba mu się bardziej bo jest większy wykop rozdzielczość.

Dodaj komentarz