Recenzja: Sound Project Model 1 – akumulatorowy wzmacniacz słuchawkowy

Preambuła

O wzmacniaczu Model 1 dowiedziałem się niejako przypadkowo. Wybrałem się po prostu do jednego z warszawskich sklepów audio na mały rekonesans. Widząc możliwość odsłuchania nowej konstrukcji uznałem że to dobry pomysł, tym bardziej że byłem w trakcie poszukiwań takiego urządzenia na swój (i blogowy) użytek. Rynek pełen jest wzmacniaczy słuchawkowych, jednak nieraz rozmawiając z kolegami mocno drapaliśmy się w głowy, które z nich są rzeczywiście warte uwagi. Uzyskanie brzmienia dobrego jest sprawą dość powszechną, ale wybitnego już znacznie rzadszą. Nasz audiofilski światek ceni sobie bowiem brzmienie sprawne technicznie, bez zniekształceń ale jednak okraszone aurą audiofilskiego piękna – czyli takiego czynnika który czyni dźwięk wciągającym, angażującym zmysły i wzbudzającym emocje.

Historia

Model 1 jest konstrukcją która de facto ewoluuje kilka lat. Pierwsze swoje wcielenie miała w obudowie innego kształtu oraz była pozbawiona zasilania akumulatorowego. Założyciel Pan Artur Mierzwiak datuje początek działaności marki Sound Project na rok 1996. Od tamtego czasu w ofercie firmy pojawiły się wzmacniacze stereo, wzmacniacze słuchawkowe oraz kolumny. Jak czytamy na stronie producenta, marka „jest małą rodzinną firmą zajmującą się produkcją dobrego brzmienia„.

Wygląd zewnętrzny

Wzmacniacz mieści się w obudowie szerokości typu midi. Recenzowana wersja względem produkcyjnej ma nieco mniejszą głębokość i drewniane boczki. Pozostały elementy wykończenia są takie same. Płyta czołowa jest wykonana ze szkła akrylowego PMMA i wszystkie oznaczenia są w niej frezowane. Dwa wskaźniki zegarowe z możliwością ustawienia koloru podświetlenia stanowią główny element frontowy. Urządzenie jest wykonane schludnie, choć widać oznaki produkcji małoseryjnej oraz ręczny montaż. Być może tylko kwestią czasu jest wprowadzenie przez producenta ostatnich poprawek i szlifów wizualnych dla tego wzmacniacza. Mam taką szczerą nadzieję.

Funkcjonalność i budowa

Wzmacniacz w wersji, która jest recenzowana jest wyposażony w drabinkę rezystorową. Jest to element bardzo dobrze znany we wzmacniaczach stereo ale również spotykany we wzmacniaczach słuchawkowych (Burson). Rozwiązanie takie ma podstawową zaletę względem tradycyjnych potencjometrów, gwarantuje równy balans pomiędzy kanałami. Niestety w czasach jakich przyszło nam słuchać muzyki, nawet niegdyś legendarni producenci potencjometrów zaliczają wpadki z równym startem kanałów.  Jedynie te droższe komponenty przechodzą właściwą kontrolę jakości w tym względzie, są selekcjonowane i dopiero trafiają na rynek.      W oparciu o własne doświadczenia zachęcam do wyboru wersji Modelu 1 właśnie z drabinką rezystorową. Problem równego startu nie jest tak wyraźny kiedy mamy zestaw kolumn, ale przy słuchawkach każdy niuans jest lepiej wychwytywalny przy niskich poziomach i to dobrze, że producent daje taką możliwość wyboru opcji.

Kolejnym elementem który wzbudził moją sympatię są wskaźniki wysterowania. Tutaj pełnią one potrójną funkcję. Po pierwsze pokazują poziom sygnału na wyjściu słuchawkowym, element pomocny przy określeniu czy nie zbliżamy się do poziomu przesterowania przetwornika. Po drugie poziom sygnału wchodzącego do wzmacniacza. Po trzecie podczas ładowania, to właśnie w obszarze wskaźników wysterowania jest podświetlenie informujące o zakończonym procesie ładowania. Napisałem 3 funkcje wskaźników? To zapomniałem o jeszcze jednej – przełącznikiem włączania zasilania wzmacniacza, ustawionym do dołu, możemy sprawdzić za pomocą zegarów stan naładowania akumulatorów. Możemy słuchać wzmacniacza w trakcie ładowania. W zasadzie trudno więc mieć zastrzeżenia do takiego power management’u. W zasadzie nie znam drugiego produktu tak kompleksowo potraktowanego w tym względzie.

Wszystkie ustawienia przełączników są dostępne od frontu, rozmieszczone w czytelny sposób i tak też opisane. Wzmacniacz obsługuje się z przyjemnością, wszystko działa pewnie.

Odnośnie samego układu elektronicznego to posłużę się słowem konstruktora. Notka techniczna ze strony:

Zasilaniem wzmacniacza zajmują się 2 niezależne akumulatory dając tym samym absolutnie najczystsze z możliwych zasileń pozbawione jakichkolwiek zakłóceń tętnień itp.

Całość układu zmontowana jest na płytce drukowanej o zwiększonej grubości ścieżek pokrytych cyną z dodatkiem srebra w celu uzyskania najlepszych efektów dźwiękowych. W torze fonicznym nie użyto żadnych kondensatorów, które mogłyby ograniczyć szybkość i klarowność przekazu a liczbę elementów zredukowano do niezbędnego minimum. Jedynymi pasywnymi elementami toru fonicznego są super dokładne metalizowane rezystory o ściśle określonych wartościach. Sercem układu wzmacniacza jest specjalizowany układ scalony, który został specjalnie zaprojektowany dla celów audio i stosowany jest tylko w bardzo drogich urządzeniach. Na wyjściu posiada tranzystory typu FET, co wykorzystane w odpowiedni sposób daje zaskakująco dobre efekty foniczne. Regulacja głośności oparta jest na wysokim modelu potencjometru firmy ALPS. Jednym z ważniejszych elementów jest zastosowany układ dopasowania impedancji słuchawek oparty na transformatorach, Zastosowano chyba najlepsze na świecie gniazdo słuchawkowe NEUTRIK z pozłacanymi stykami.

Na czołowej płycie wzmacniacza znajduje się pokrętło głośności, wyłącznik zasilania, gniazda słuchawkowe(górne z wykorzystaniem korektora impedancji i dolne pomijające ten układ) dioda elektroluminescencyjna informująca o załączeniu urządzenia, wskaźniki wysterowania, przełącznik (wejście sygnału i wyjście sygnału – wskazania wysterowania słuchawek na wskaźnikach) 

Na tylnej płycie wzmacniacza osadzone są pozłacane gniazda RCA jedna para wejściowa, (patrząc od tyłu na wzmacniacz to te po lewej stronie) druga jako wyjściowa (bez pogorszenia jakości dźwięku), pre out . Okablowanie wzmacniacza zostało wykonane nowoczesnym przewodem dopasowanym dźwiękowo do całości toru audio. Oczywiście wszystkie połączenia dokonano cyną z dodatkiem srebra.

Odsłuch

Faktem jest że wskaźnik zadowolenia z sonicznej jakości danego urządzenia jest praktycznie nie do zmierzenia. Nawet urządzenia identycznie wypadające na wykresach, wszelkich pomiarach i porównaniach organoleptycznych, potrafią zagrać od siebie inaczej. Często nawet odsłuch porównawczy daje bardzo bliskie sobie odczucia płynące z odrębnych urządzeń. Ta materia jest delikatna i stanowi całe clou naszej zabawy. Znam bardzo wiele wzmacniaczy słuchawkowych dedykowanych domowym instalacjom hi-fi, znam też kilka rozwiązań studyjnych. Kryteriów oceny jakości jest wiele. Jedni cenią sobie mnogość możliwości, inni stawiają brzmienie na pierwszym miejscu, ktoś jeszcze inny chce mieć estetyczne dodatek do swojego zestawu stereo. Regułą okazuje się że prym co do jakości wiodą urządzenia stacjonarne, jako te które będąc większymi gabarytowo pozwalają na zastosowanie bezkompromisowych rozwiązań – często zabierających więcej miejsca. Urządzenia stacjonarne gwarantują też większy zapas mocy. Opisywany przeze mnie wzmacniacz łączy obydwa światy. Jest urządzeniem stacjonarnym ale jednocześnie nie wymaga bycia podpiętym do gniazdka zasilania, przynajmniej przez większość czasu (producent deklaruje, że bateria wystarcza na ponad 16h pracy, u mnie praktyce – słucham raczej 2-3h pod wieczór był to faktycznie pełny tydzień bez gniazdka). Obsługa jest bardzo wygodna, więc nie mamy poczucia takich ograniczeń ergonomicznych jak przy urządzeniach przenośnych a to czyni odsłuch na starcie przyjemniejszym. Jak zatem gra ów akumulatorowy sprzęt? Ano gra on rasowo. Jest dużo mocy, jest energia w przekazie. Nasuwa się wręcz pytanie czy na pewno z tyłu nie jest podłączony przewód 230V? Oczywiście że słuchawki operują na małych mocach, przeważnie do 1W, ale jednak ich prawidłowe napędzenie nie jest taką błahostką. Źle wysterowane albo grają dźwiękiem sztucznie rozjaśnionym, odchudzonym, albo wręcz zmulonym i ciemnym. Model 1 gra z wyraźnym zapasem możliwości i nie straszne mu choćby Fostexy T50rp MK3 ani Beyerdynamic T1 (rec). Dodatkowo kiedy podłącza się słuchawki o niższej impedancji to dzięki regulowanej przekładni od 0-600 ohm możemy całe pokłady mocy dostosować do konkretnych przetworników. Jest to rozwiązanie innowacyjne i działa bardzo dobrze w praktyce. Pozwala bowiem znaleźć ustawienia najbardziej adekwatne np.: dla słuchawek ortodynamicznych lub nisko-impedancyjnych IEM/CIEM. Po wybraniu odpowiednich ustawień uzyskujemy brzmienie otwarte, żywe, naturalne. Takie które nie męczy a jednocześnie nie jest przesadnie wypolerowane, nudne. Wzmacniacz ma bardzo dobrą artykulację, bardzo duży porządek w prezentacji zjawisk przestrzennych. Nie przybliża dźwięku anie przesadnie nie oddala. W zasadzie ciśnie się tutaj na usta że to urządzenie świetnie różnicuje materiał. Ponieważ głos Diana Krall z płyt studyjnych brzmi bardzo intymnie, a ten z nagrań koncertowych ma wyczuwalną perspektywę. Kiedy mamy w utworach ciche, spokojne fragmenty to panuje błogi spokój, ale kiedy zrywają się werble lub kotły, albo wchodzi riff gitary momentalnie pojawia się wielka ekspresja w brzmieniu. Wszystko dzieje się w sposób jakby zaplanowany, Model 1 nie łapie zadyszki. Wszystkiemu towarzyszy duża doza analogowości przekazu. Tutaj wspominam wzmacniacz Headonic od EarStream w wersji bateryjnej. Wówczas też przekaz miał w sobie taką nutę fizjonomicznej ogłady, brak takiego czyhającego za rogiem napięcia w dźwięku. Czy wzmacniacz Sound Project ma swój wyraźny charakter? Raczej nie, gra w sposób wszechstronny. Kiedy pojawiają się tłuste analogowe syntezatory z lat ’80 to tak właśnie brzmią. Kiedy mamy instrumenty akustyczne to przywoływana jest ich obecność. Ten wzmacniacz jak większość urządzeń wysokiej klasy jest kameleonem, pozwala nagraniom ogrywać swój spektakl. Wszystko jednak humanizuje, w jakiś trudny do opisania sposób czyni przyjaznym dla uszu. Opisywane wzmacniacz nie ma w sposobie swojej prezentacji żadnej natarczywej cechy która by się wybijała i burzyła spokój słuchania. Nie pogrubia dźwięku, nie utwardza średnicy, nie koloryzuje jej, nie podkreśla też wyższej średnicy, nie jest również typową v-ką. Gra w sposób delikatni zaznaczający skraje ale bez cienia poczucia że czegoś brakuje na średnicy. Czy można go dedykować konkretnym słuchawkom? Ze względu na organiczny charakter przekazu na pewno dobrze zrobi jasnym słuchawkom, takim nieco rozkrzyczanym jak niektóre modele Beyerdynamic lub Audio-Technica. Zyskają one bowiem pewną ogładę na wyższej średnicy, ale nic nie zostanie zabrane z najwyższych rejestrów. Model 1 jednak również bardzo dobrze prowadził inne nauszniki. Bardzo korzystny wpływ miał na budżetowe dokanałówki, wyraźnie podnosząc jakość ich przekazu i dając wręcz namiastkę audiofilskiej aury w przekazie (Brainwavz ProAlpha – rec i KZ ZS6). Wracając jednak do niemieckich nauszników, model T1 od firmy Beyerdynamic brzmi na tym wzmacniaczu bardzo dobrze, śmiem zaryzykować że to jedno z najlepszych połączeń jakie znam z udziałem tych słuchawek. Moje ulubione DT150 osiągają również wybitną synergię w połączeniu z tą konstrukcją. Jak widać dla każdego coś dobrego. Od rozwiązań budżetowych po flagowce. Ponieważ ostatnim długo posiadanym przeze mnie wzmacniaczem był SPL Phonitor 2 to postaram się przedstawić różnice pomiędzy tymi sprzętami. Otóż firma SPL konstruuje przede wszystkim urządzenia studyjne. Phonitor jest wzmacniaczem bardzo wszechstronnym funkcjonalnie, ma świetnie zaimplementowany crossfeed, bardzo bogate zaplecze podłączeniowe i dużą moc. Gra bardzo dobrze, na tyle dobrze, że skusiłem się do jego nabycia na własność. Gra bardzo wyraźnym dźwiękiem, z dużym porządkiem w przekazie, zakres częstotliwości jest imponujący podobnie jak i jego dynamika. Niestety przy Modelu 1 wypada nieco szaro. Jest w Phonitorze pewna jednostajność które potrafi nużyć. Mamy cały czas bardzo wysokiej jakości przekaz ale jednak brakuje czasem jakiegoś błysku, jakiegoś zaskoczenia, poczucie tego jakby się było tam na scenie lub tam w studio podczas sesji nagraniowej. Techniczna strona SPL bardzo mnie urzekła, podobnie jak funkcjonalność. Ale to jednak Model 1 gra w sposób ciekawszy i bardziej wnikający w nagranie. Z kolei porównując z pamięci  z Headonikiem bateryjnym lub Sonic Pearl na 230V, można zauważyć że Model 1 nieco bardziej kontrastuje barwy, nie jest tak średnicowy w przekazie jak produkty EarStream. Są to niuanse i bardziej chodzi o gust niż różnice jakościowe. Ale to jest właśnie wspaniałe, że można szukać takiej prezentacji jaka nam bardziej odpowiada i jaka lepiej realizuje się w naszym repertuarze. Z kolei porównując go z Cayinem IHA-6 mam nieodparte wrażenie że Model 1 nie koloryzuje tak wyższej średnicy jak Cayin, który po prostu kładzie zbyt duży nacisk na ten obszar spektrum częstotliwości. Tutaj mając konkurencję w postaci tak silnych konstrukcji jak np Bryston BHA-1A, trzeba zdać się na swoje zmysły i po prostu kierować się swoim gustem. Te wzmacniacze mają swoje potężne zalety i swoją specyfikę. Model 1 może śmiało stawać w szranki nawet z innymi konkurentami ponieważ potrafi mile zaskoczyć tam gdzie u innych jest tylko poprawnie.

Podsumowanie

Spotkałem się z wieloma konstrukcjami słuchawkowymi z różnych części świata. Niejednokrotnie miałem okazję przekonać się że produkty małoseryjne potrafią bardzo pozytywnie zaskoczyć. Niejednokrotnie za podobną jakość brzmienia od uznanych producentów trzeba zapłacić 2 lub 3 razy tyle ile za wzmacniacz wykonany ręcznie w manufakturze. Wiadomym jest że wszystko jest kwestią osobistych priorytetów. W przypadku marki Sound Project otrzymujemy produkt sklepowy, z gwarancją. W mojej ocenie jest to bardzo udana konstrukcja i szczerze trzymam kciuki za rozwój tej polskiej marki, ponieważ wytyczony kierunek jest jak najbardziej wart dalszych prac.

Plusy

  • bardzo naturalny i swobodny dźwięk
  • szybki, wartki przekaz
  • nie ma szarości i nudy
  • wnikliwy przekaz ale łaskawy dla gorszych nagrań
  • audiofilski szlif w przekazie
  • wzmacniacz potrafi okiełznać trudnych zawodników
  • nie odciska swojego charakteru
  • świetna artykulacja
  • bardzo dobra lokalizacja dźwięków w przestrzeni 3D
  • uniwersalna i wydajna mocowo konstrukcja
  • wspaniale oddane naturalne rezonanse korpusów instrumentów akustycznych
  • innowacyjna przekładnia impedancyjna
  • duża funkcjonalność
  • możliwość wyboru wersji z określonych konfiguracji urządzenia
  • niezależność od jakości prądu w gniazdku
  • bezkompromisowe podejście do zasilania
  • można słuchać w trakcie ładowania
  • wysoka jakość gniazd słuchawkowych
  • Wykonany w kraju

Minusy

  • drobne mankamenty wykończenia obudowy
  • do pełnej referencji brakuje nieco dali/głębi w dźwięku
  • słyszalny szum z wyjścia słuchawkowego MAIN przy zastosowaniu czułych przetworników (nie ma szumu na wyjściu VARIABLE)
  • jakość gniazd RCA tylko dobra
  • na pewno zbalansowane wyjście wpłynęłoby korzystnie na względy marketingowe
  • fajnie byłoby mieć 2 wejścia aux
  • literówka na płycie czołowej w słowie Channel …

 

Dane techniczne na stronie producenta: Sound Project

Orientacyjna cena (zależna od wersji): 3500.00 PLN

Dodaj komentarz