Recenzja: Słuchawki dokanałowe Final Audio A4000

Witajcie po dłuższej przerwie. Ostatni rok w życiu wielu osób zmienił sporo, u mnie w efekcie pewnych zmian tor stacjonarny ustąpił pola przenośnemu, i obyśmy tylko takie zmartwienia mieli. Final Audio A3000, A4000 i A8000 to nowa seria słuchawek od japońskiego producenta Final Audio. To co wyróżnia tę linię to zastosowanie jednoprzetwornikowych konstrukcji zamkniętych w nowej obudowie, wzorowanej na ergonomii serii B. Modele A3000 i A4000 mają przetwornik dynamiczny nowej generacji nazwany f-core DU, a hi-endowy model A8000 ma przetwornik z czystego berylu. W poniższej recenzji podzielę się z Wami moimi obserwacjami dotyczącymi modelu A4000. Słuchawki kupiłem do swojej kolekcji po wcześniejszych odsłuchach.

Wyposażenie:

Słuchawki otrzymujemy w bardzo solidnym pudełku, każdy komponent jest zabezpieczony połyskliwym celofanem i co by nie mówić jest poczucie produktu premium. W komplecie otrzymujemy słuchawki z odłączanym przewodem zakończonym wtykiem 3,5mm, silikonowe, bardzo komfortowe tipsy w dedykowanym do nich pudełku, silikonowe prowadnice przewodów (z zamkami, też silikonowymi) oraz bardzo funkcjonalne i pięknie zaprojektowane silikonowe etui na słuchawki. Wszystkie detale mają bardzo dobrą jakość wykonania.

Ergonomia:

Słuchawki są wykonane z ABS i po umieszczeniu w małżowinach są bardzo wygodne. Dokładniejszy opis założeń ergonomicznych można znaleźć na stronie dystrybutora. Bardzo istotny element, który tutaj się pojawia to rozmiar tipsów. Te słuchawki są bardzo czułe na seal, jeśli dobierzemy niewłaściwy rozmiar, dźwięk potrafi się poważnie zepsuć. Kiedy tipsy będą za duże i silikonowe kanały ulegną zbyt dużej deformacji, ściśnięciu lub kiedy tipsy są zwyczajnie za małe względem małżowin, to tracimy sporo masy w dźwięku. Rozmiary mają niewielkie różnice, ale to właśnie w tych niuansach jest całe clou. Na koniec tej części napiszę tylko, że słuchawki są dość płaskie i można słuchać ich leżąc np.: na poduszce.

Brzmienie wstęp:

Chcąc uczynić opis bardziej pełnym, na wstępie opiszę jakie modele słuchawek dokanałowych lubię i jakie rozważałem przed wybraniem A4000. Generalnie ze względu na obecną sytuację rodzinną i zawodową słucham muzyki, jak wspominałem, głównie w wydaniu mobilnym. Nadal trzymam dopracowany tor stacjonarny ale używam go sporadycznie. Jako DAP posiadam FIIO M11, muzyki słucham w najczęściej w formacie WAV ale mam też sporo playlist na Spotify. Nie jestem posiadaczem dużej bazy plików DSD i innych super gęstych formatów – z prostego powodu: słucham tylko muzyki z legalnych źródeł, a te nie oferują dużego repertuaru w plikach.

Przed wybraniem słuchawek liczyło się dla mnie brzmienie, ale również kilka innych elementów. Chciałem aby słuchawki były wygodne, dobrze wyposażone, estetycznie wykończone, z odłączanym przewodem i w rozsądnej cenie. W końcu to tor mobilny, więc chciałem kierować się jakąś subiektywną proporcjonalnością wydatków. Wcześniej, na przestrzeni ostatnich kilku lat podobało mi się brzmienie następujących modeli dokanałowych:

  • Shure SE846
  • Final Audio FIBASS
  • Custom Art FIBAE 2 (universal fit)
  • Westone UM30PRO
  • FIIO FH5
  • Phonak Audeo PFE112
  • Brainwavz Pro Alpha ((piankowe tipsy)
  • KZ ZS6 (piankowe tipsy)

Pojawia się tutaj naturalne pytanie dlaczego nie zdecydowałem się na jeden z tych modeli? Zasadniczo powody były cztery: cena, brak dostępności, problemy z ergonomią lub jakiś fragment pasma/brzmienia, który był męczący. Przez pewien czas posiłkowałem się na zewnątrz pełnowymiarowymi słuchawkami, jednak z odtwarzaczem mobilnym to nigdy nie było to samo co z torem stacjonarnym. Tak po prostu jest. Były też momenty kiedy w akcie desperacji sięgnąłem po stare Koss Porta Pro… Tymczasem, dość nieoczekiwanie pojawiła się seria A od Final Audio. A że mam z produktami tej firmy dobre doświadczenia, to zaciekawiony umówiłem się na odsłuch i wystartowałem z modelem A3000. Jest on prawie wizualnym odpowiednikiem A4000 (A3000 mają kolor czarny, a A4000 są granatowe), natomiast różni się brzmieniem i występuje też w wersji z mikrofonem. Pomimo pewnych podobieństw brzmienie miało jednak dla mnie zbyt dużą ilość midbassu, i było nieco mniej czytelne niż to w A4000, które po włożeniu do ucha pokazały dźwięk o wyraźnie szerszej perspektywie i lepszej równowadze tonalnej. Dźwięk który od pierwszych chwil przekonał mnie do siebie. W połączeniu z wygodą było to poczucie odnalezienia modelu, na który czekałem. W przedziale cenowym, do jakiego zalicza się ten model jest ogromna ilość modeli. Nie jest jednak możliwym odnalezienie sposobności do przesłuchania wszystkich z nich. Dlatego kierowałem się dostępnością okazji do posłuchania, tym bardziej, że były i są one nadal ograniczone przez koronawirusa. Nie wspominając już o braku tegorocznego Audio Video Show, które było miejscem wymiany doświadczeń i okazji do posłuchania tego co nie zawsze jest dostępne w sklepach. Fonnex, dystrybutor Final Audio ma jednak dobrze rozwiniętą sieć sklepów współpracujących i nigdy nie miałem kłopotów z posłuchaniem sprzętu od nich. Tak też było tym razem. Umówmy się, mieszkając nawet w tak dużym mieście jak Warszawa nie jest łatwo o odsłuch czego tylko dusza zapragnie. Mam świadomość, że mogły mnie ominąć ciekawe słuchawki, ale trochę już tę branżę znam i nie żałuje że moje poszukiwania skończyły się dość szybko.

Brzmienie opis właściwy:

W A4000 odnalazłem bogatą średnicę, dość charakterystyczną dla modeli tej firmy, taką naprawdę żywą i obecną, lekko a może nawet mocniej niż tylko lekko podkolorowaną na wokalach. Miałem okazję obejrzeć w internecie wykresy, i oczywiście przyjmując wiele poprawek, bo tak już wykresami jest, to opisywane słuchawki miały widoczne wzmocnienie 50 Hz, dość spokojną krzywą midbassu, lekkie górki około 3 kHz, lekkie stępienie męczących mnie (i pewnie nie tylko mnie) 6 kHz i lekki peak około 9 kHz, więc teoretycznie tak jak lubię. I co do odsłuchów to to się faktycznie pokrywa. Oczywiście taka charakterystyka nie jest super uniwersalna. Nie ratuje wszystkich nagrań, ale większość wypada świetnie: wciągająco, dość przestrzennie jak na tę grupę jakościową, i z dodaniem odpowiedniej ilości muzycznego planktonu. Te słuchawki lubią brzmienie perkusji, gitar basowych, kontrabasów, smyków, damskich wokali, mają wspaniałe pomruki basowe, fajny subbass. Ale jeśli dane nagranie nie ma niskich partii, i jego fundamentem jest midbass, to niektórzy użytkownicy mogą poczuć lekkie rozczarowanie. Każdy z nas ma inny gust, ale mam ostatnio sporo kontaktu z żywą muzyką i te dokanałówki w mojej ocenie są zdecydowanie po dobrej stronie mocy. Grają w sposób przekonujący i pełen detali, nieco przypominają mi sposób grania nagłownych Focal Listen (recenzja tutaj).

Odnośnie przestrzenności to warto zaznaczyć, że scena układa się w nich bardziej w głąb niż na boki, ale wszystko jest za to precyzyjnie rozmieszczone i czuć spory porządek, pewnie za sprawą pojedynczego przetwornika który zapewnia w tym temacie dużą spójność przekazu. Dodam, że konstrukcja przetwornika wskazuje też na wygładzenie góry, wnioskuje to nie tylko po odsłuchu ale również trójnożnym dyfuzorze nad membraną (zabieg podobny do tego w HD800S, które też między innymi dzięki temu rozwiązaniu zostały nieco ugładzone). W efekcie mamy właśnie uspokojony przedział 5-8 kHz. Dobrze się ich słucha, ale przez nacisk na średnicę i to że nie dodają same z siebie dużo basu i midbasu, a do tego mając peak na 9 khz pokazują jak na dłoni błędy w realizacji nagrań lub ich słabą jakość i taka jest ich natura. Za to tam gdzie jakoś materiału jest super, taki też jest dźwięk. Nie chcę tutaj popadać w audiofilskie maniery, dźwięk nawet przy Spotify jest bardzo przyjemny, ale współczesny pop potrafi zagrać zbyt cyfrowo i pewnie słuchawki bardziej basowe lepiej przykryją/opakują takie szorstkie realizacje. Oczywiście najczęściej odbędzie się to kosztem utraty ogromnej ilości detali. Natomiast jeśli lubicie nasycone, bardzo gęste gitarowe riffy Metaliki na FIBAE 2, energetyczność i górę FIBASSów, armaturową gładkość Phonaków, i relatywnie solidne wykonanie jak w Westone lub Shure to warto zainteresować się modelem Final Audio A4000. Te słuchawki są udane, ale to nie jest model dla każdego, jak zwykle trzeba posłuchać wygrzanego modelu i wyciągnąć swoje wnioski. Dodam na koniec, że zauważyłem w nich taką ciekawą cechę, że mają taki swój sweet spot. Nie chodzi tutaj o umieszczenie ich w konkretnym położeniu w kanale słuchowym, bo pod tym względem są bardzo uniwersalne i nie wymagają specjalnego traktowania, natomiast mam na myśli poziom głośności, który wynosi dla wspomnianego FIIO M11 (na ustawieniu low gain) około 65-75 jednostek. Wtedy ich barwa jest najlepiej zrównoważona. Tytułem zupełnego podsumowania są to słuchawki średnicowe z zaznaczonym niskim dołem i sporą ilością nienatarczywego muzycznego planktonu. Zważywszy na ich cenę, w mojej opinii są w czołówce swojej klasy.

Zalety:

  • wyjątkowa wygoda
  • bardzo dobra średnica
  • bezpośredni żywy dźwięk
  • z nutką ocieplenia
  • dobry subbass
  • precyzyjna przestrzenność
  • allroundery, dobre jako słuchawki na codzień
  • nie są przebasowione
  • dobre wyposażenie (w tym genialne silikonowe etui)
  • czułe na tor i filtry cyfrowe
  • odłączany przewód (2pin, choć z dość nietypowym ‚kołnierzem’)
  • bardzo jakościowe wykonanie i dobry design
  • uznany producent
  • dobry dystrybutor w kraju

Wady:

  • słuchane głośno potrafią tracić właściwą ilość basu, dlatego warto porównać z A3000 i wybrać to co bardziej nam odpowiada.
  • marna umiejętność ratowania słabszych nagrań
  • wyższe częstotliwości potrafią zasyczeć
  • pojawiają się zbitki ostrzejszych głosek na wokalach
  • mogłyby mieć trochę więcej środkowego basu, do subbassu nie mam zastrzeżeń

Cena: 599.00 PLN

Dystrybutor i specyfikacja techniczna: Fonnex

Lista przykładowych utworów, z którymi słuchawki były testowane:

Zdjęcia:

Dodaj komentarz