Mini recenzja porównawcza sekcji wzmocnienia w Aune S16 i Phonitor 2

Zostałem niezobowiązująco zapytany o to jak te dwa modele mają się do siebie. W zasadzie na podstawie czystych specyfikacji trudno o bezpośrednie porównanie ponieważ w sytuacji Aune S16 mamy combo z przetwornikiem DA na pokładzie, a Phonitor to tylko wzmacniacz/preamp. Niemniej, skupiając się na czystej funkcji wzmocnienia sygnału dla słuchawek można opisać takie porównanie i warto to zrobić, ponieważ może być ono pomocne dla wielu osób szukających i rozważających wybór jednej z tych dwóch konstrukcji w swoim audio arsenale. No właśnie ale czy tylko jednej? O tym w dalszej części…

Aune to azjatycka marka obecna na polskim rynku od kilku lat. Specjalizuje się w sprzęcie słuchawkowym i oferuje bardzo szeroką gamę produktów. Brzmienie nawet najniższych modeli jest bardzo obiecujące. Dodatkowymi atutami są dobrze skalkulowane ceny i ciekawy design. Firmy dalekowschodnie bardzo szybko gonią europejskich, japońskich i amerykańskich potentatów audio. Udaje się to większości dość dobrze. Aune jest tutaj zdecydowanie faworytem. Model S16 to najwyższe urządzenie w linii produktów. Wyceniony na około 3K PLN i posiadający obszerne funkcje i kompatybilność z gęstymi plikami jest ten produkt dość atrakcyjną propozycją.

fda9b016_20141024083437465

źródło: Aune

Aune, odsłuch. Podłączając go do moich Q701 starałem się nie przewidywać rozwoju zdarzeń. Funkcjonalność urządzenia okazała się bardzo przyjazna. Wykonanie obudowy przyzwoite. Nadal  jest jednak w chińskich urządzeniach coś takiego, że można rozpoznać ich pochodzenie nawet z zasłoniętym logo. Są jakieś takie detale które nie zostawiają złudzeń. W przypadku Aune S16 jest to dość blady wyświetlacz i krawędź płyty czołowej – świetne miejsce na zbierający się kurz. No ale nie będąc drobiazgowym, juz przechodzą do brzmienia. S16 zaskoczyło mnie wyrazistością, precyzją i świetną w tej grupie cenowej spójnością przekazu. Ten dźwięk wydaje się być kompletny. Ma czytelną gradację planów, równowagę, nie ma jakiś anomalii które byłyby od razu zauważalne. Słychać jednak że jest to sprzęt audiofilski a nie studyjny. Czuć delikatne zaznaczenie skrajów pasma. Takie lekko efektowanie ich podanie. Z wyczuciem, ale jednak. Dźwięk jest bardzo poprawny, z rozmachem i energią.

Phonitor, odsłuch. W tym aspekcie dużo napisałem tutaj Recenzja SPL Phonitor 2 , w skrócie nadmienię tylko że Phonitora oceniam jako ponadprzeciętny wzmacniacz słuchawkowy. Mówiąc o ponadprzeciętności owej mam tutaj na myśli taką sytuację kiedy jemy jakieś danie i czujemy że osoba która je zrobiła stworzyła arcydzieło z posiadanych sładników. Że nie jest to tylko danie, ale rodzaj synergicznego połączenia produktów które zaowocowało dodatkową niespotykaną na co dzień wartością smakową. Czyli żę nie jest smacznie, jest wybornie. Tak jest z sekcją wzmocnienia we wzmacniaczu SPL. Jest oczywiście całkiem sporo takich wybitnych wzmacniaczy tranzystorowych. Ale Phonitor to też jeden z tych, który sprawia że nie brakuje nam lamp.

SPL-Phonitor-2-Silver-Front-1024x547

źródło: SPL

Porównanie wyjść słuchawkowych:  Wyjście Aune jest w moim odczuciu nieco mniej imponujące niż sekcja DA. Jest to bardzo dobre wyjście, zdolne napędzić Q701 bez problemu. Jest praktycznie ciche jak skała w momencie spoczynku. Ma spory zapas mocy i dość dobrą kulturę prezentacji. Można spokojnie używać wszystkich funkcjonalności tego combo z zadowoleniem. Nieco innej perspektywy nabiera się kiedy przełączamy AKG do dziurki Phonitora. Wówczas na tle wyjścia z Aune otrzymujemy dodatkową dawkę organiczności przekazu. Jest większe wypolerowanie, ozłocenie, zhumanizowanie. Nie tracąc detalu wszystko staje się jakieś bardziej ludzkie. Głosy ludzkie prawdziwsze. Znika lekkie usztywnienie dźwięku które jest w Aune. Wchodzi spokój. Taki spokój oceanu, który ma piękny lazurowy kolor ale jego siła potrafi wiele. I w sytuacji kiedy wchodzą trąby w utworze Uruk- Hai Howarda Shore’a tę nieskrępowaną moc i naturalizm słychać. Mamy wówczas poczucie bliskiego kontaktu z tymi instrumentami a nie tylko uczestniczenia w odtwarzaniu. Aune do momentu porównań jest fenomenalny. Ale Phonitor pokazuje wyższą klasę wykończenia dźwięków, ich znaturalizowania.

Aune jako dac dla Phonitora: czyli dochodzimy do odpowiedzi na pytanie postawione we wstępie. Który z nich wybrać czy brać obydwa? Otóż chcąc mieć zgrabne świetne combo – zdecydowanie S16 jest zakupem którego nie pożałujemy. Kierując się tylko jakością – Phonitor i Aune jako DAC. To połączenie jest fenomenalne ponieważ lekkie zaakcentowanie skrajów dodaje kolorytu Phonitorowi który jest liniowy i sam specjalnie nie podbija. Kupując jednak Aune i nie robiąc porównań będziemy szczęśliwi. Na tle większości masówki na rynku słuchawkowego audio, wszechobecnych aplikacji ESS Sabre, które są suche niczym wióry, Aune wypada nad podziw muzykalnie i o tym nie można zapominać.

Chętnie, w miarę możliwości, odpowiem na szczegółowe pytania.

 

Dodaj komentarz